Rzeczywiście...tak jak po bilety na Euro 2008
No cóż, ale na tym też nie zaszkodzi się podpisać.
Cytat:
Na Elendilionie już jest
Dzięki Eowyno
_________________ "Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się taka makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji, która za to hojnie obdziela się wymyślne filozofie i teologie. Jaki to świat, gdzie normą jest zabijanie i ból ?
Czy coś z nami jest nie tak ?"
Ostatnio zmieniony przez Drzewiec 31-03-2008, 02:32, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 7 razy Wiek: 19 Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 257 Skąd: Katowice
Wysłany: 29-03-2008, 18:53
Jak sami twierdzicie, podpisywanie petycji za pomocą adresów mejlowych nie jest dość wiarygodne. Więc ja się zastanawiam, czy w ogóle jest to potrzebne? Zbieranie podpisów sprawia wrażenie, ze próbujemy przeforsować coś, na co wydawnictwo nie chce się zgodzić - ale pewnie wystarczy Amberowi przedstawić cały problem i niepotrzebne jest podpisywanie się. Problem leży w tym, czy Amber będzie chciał wydać 12 książek dla dość małej grupy docelowej czytelników, w dodatku drogich (oczywiście okładki będą musiały być grube i wielkoformatowe, jak w przypadku pozostałej serii). W świecie anglojęzycznym to przeszło, ale w Polsce...
Jestem bowiem pewien, że członkowie wydawnictwa Amber redagujący serię tolkienowską (np. pan Marek Gumkowski) wiedzą, co w fandomie piszczy, czytają strony takie jak ta i znają całe domaganie się polskich fanów o Historię Śródziemia. Ja w każdym razie podpisałbym takie coś, mimo że ksiażek prawdopodobnie bym i tak nie zakupił (wystarczą mi wersje angielskie, które leżą w otchłaniach Moich Dokumentów).
Problem leży w tym, czy Amber będzie chciał wydać 12 książek dla dość małej grupy docelowej czytelników, w dodatku drogich (oczywiście okładki będą musiały być grube i wielkoformatowe, jak w przypadku pozostałej serii).
Kto powiedział, że trzeba dopasować do całej serii? Oczywiście miło by było, ale jeżeli polskie HoME mają być skierowane do konkretnej (prawdopodobnie nie aż tak dużej) liczby odbiorców, można wydać to taniej, w miękkiej okładce. Jeżeli wydawali by jeden tom na jakiś czas to też byłoby łatwiej kupować. Ja przynajmniej bym kupił wszystkie, choćby nie wiem co
_________________ Susceptor meus es tu et refugium meum;
Deus meus, sperabo in eum. (Ps 90, 2)
Númenorejczyk z Andúnië Pomógł: 10 razy Wiek: 25 Dołączył: 13 Sty 2007 Posty: 219 Skąd: Kamionka k. Kwidzyna
Wysłany: 31-03-2008, 16:43
Galhen napisał/a:
jeżeli polskie HoME mają być skierowane do konkretnej (prawdopodobnie nie aż tak dużej) liczby odbiorców, można wydać to taniej, w miękkiej okładce.
Oczywiście. Każdego roku w tej właśnie formie wydawana jest masa książek niekoniecznie wysokich lotów, co wcale nie rzutuje na liczbę sprzedanych egzemplarzy. Poza tym Tolkien to nie tylko znane na całym świecie nazwisko, ale również ceniona i dochodowa marka (patrz: WP-książka i WP-film), więc na publikacji kolejnych tomów HoMe'a ani wydawca, ani Christopher nie stracą.
_________________ "With these things and these fellows, it is necessary, in the present clash of philosophy and tyranny, to throw away the scabbard. I know it is against fearful odds; but the battle must be fought; and it will eventually be for the good of mankind, whatever it may be for the individual who risks himself . . ." - Lord Byron
Pomogła: 87 razy Dołączyła: 27 Gru 2006 Posty: 2083
Wysłany: 31-03-2008, 18:39
Noatar napisał/a:
więc na publikacji kolejnych tomów HoMe'a ani wydawca, ani Christopher nie stracą.
Właśnie zastanawiam się, czy przyczyna nie leży w pieniądzach. Tj. czy przypadkiem TE nie chce od Amberu takiej kwoty, która na Zachodzie jest zwyczajna, a u nas sprawiłaby, że Amber zysku by nie miał. "Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze"...
Galhen napisał/a:
Oczywiście miło by było, ale jeżeli polskie HoME mają być skierowane do konkretnej (prawdopodobnie nie aż tak dużej) liczby odbiorców, można wydać to taniej, w miękkiej okładce.
Dokładnie. Mnie twarda oprawka nie jest do szczęścia potrzebna, jak mam za nią płacić 10 zł od tomu, co razem daje 120 zł. Jak już koniecznie chcą robić twarde okłądki, to niech już dadzą i takie, i takie.
Galhen napisał/a:
Jeżeli wydawali by jeden tom na jakiś czas to też byłoby łatwiej kupować.
W pewnym sensie przecież i tak tłumaczenie trochę czasu pochłonie, więc 12 tomów na raz nie są w stanie wydać... Tym bardziej, że jak nie są pewni zysków, to najpierw wydadzą jeden, na próbę. Wniosek krótki: musimy ten pierwszy kupować, bo inaczej nie będzie kolejnych
Choć podsumowując: widząc, jak wielu jest przeciwników tłumaczenia HoME, to ja całość zaczynam coraz mniej sobie choćby wyobrażać. Cytaty z Elendilionu:
Galadhorn napisał/a:
A gdy już się wpiszemy. Co dalej? Jak Amber dowie się o inicjatywie? I w końcu pytanie, które samo się nasuwa: po co tłumaczyć całe HoMe na polski? To dzieło - jeżeli ktoś je zna - to w wielkiej części po prostu wcześniejsze wersje tekstów Tolkiena, np. WP. Jaki jest sens to wszystko tłumaczyć? Jak to tłumaczyć? Moim zdaniem wystarczy tak jak jest - fani na własny użytek przełożyli już większość tekstów, które są ważne dla poznania Śródziemia, a stanowią zapewne gdzieś około 10% całego HoMe.
Mellorn napisał/a:
Mimo, że chciałbym bardzo mieć HoME po ‘polskiemu’ na swojej półce, to muszę jednak przyznać tu rację Galowi. Sądzę, że wiele osób po HoMe spodziewa się niewiemjakichrzeczy, a to tylko (lub ‘aż’ x) szkicowe wersje opowieści, koncepcji, języków. Poza tym tego typu ksiażki są cięzkie do przełożenia, bowiem niektóre niuansy dotyczą stricte języka angielskiego. Niemniej walczcie, bo warto!
Lord Ya napisał/a:
Wiecie, mnie by ten list jakoś nie przekonał. Wydaje mi się za krótki i za mało w nim argumentów. Ma być podany dowód, że TE nie jest przeciwne tłumaczeniu HoMe, a co jest? Informacja, że Amber nie negocjuje bezpośrednio z nimi. I to jest informacja, którą przecież przekazał właśnie Amber, czyli to coś, co już wiedzą. Nie lepiej powołać się na korespondencję z Tolkien Estate? I po co zostawiać w liście ten fragment: “proszę o informacje, kto przesłał Panu tę ostatnią odpowiedź?”
Telperion napisał/a:
W związku tym wszyscy tolkieniści w Polsce chcieliby poznać rzeczywiste powody braku takiego tłumaczenia Ryli?
A tak na poważnie, chyba szybciej i łatwiej nauczyć się angielskiego, niż wyczekiwać na wydanie HoMe. Wydawnictwo to firma, która ma przynosić zyski, a wydanie HoMe w Polsce, szczególnie 12 tomów raczej skazane jest na niepowodzenie. Oczywiście świetnie gdyby się ukazało, pamiętać trzeba jednak, ze wydawca to nie dobroczyńca spełniający zachcianki swoich czytelników.
Skoro nawet tolkieniści nie wierzą w możliwość tłumaczenia HoME i mają na to argumenty (bo mają), to tym bardziej dlaczego Amber ma wierzyć? Mój optymizm zaczyna stygnąć...
Pomógł: 24 razy Dołączył: 02 Mar 2004 Posty: 195 Skąd: Katowice
Wysłany: 31-03-2008, 19:46
Widzę, że zostałem zaliczony do przeciwników. To nie całkiem tak. Sam pewnie bym HoMe nie kupił (chociaż, kto wie), wierzę też osobom, które mówią, że to nie jest wdzięczny materiał do tłumaczenia i najwięcej da przeczytanie go po angielsku. Ale rozumiem też osoby, które chcą to przeczytać po polsku i mają w tym swoje racje. Zresztą, trzeba wspierać własny język. Nawet pomysł listu otwartego jestem skłonny uznać za dobry, bo można pokazać, że fanom Tolkiena zależy. Ale mam kilka zastrzeżeń do tego, jak to na razie wygląda.
Po pierwsze, jak dobrze zrozumiałem, żadna ze stron, ani Amber, ani Tolkien Estate nie odmawiało odpowiedzi na maile. Pojawiło się trochę nie jasności, ale odpowiedzi były. A z jednej odpowiedzi Amberu wynikało, że w kwietniu będą jakieś targi i oni się zapytają o co chodzi. Być może po prostu odpowiedzieli by na maila, jakby im go w odpowiednim czasie wysłać. Bo o co jest prośba w petycji?
Cytat:
W związku tym wszyscy tolkieniści w Polsce chcieliby poznać rzeczywiste powody braku takiego tłumaczenia
Nie o wydanie HoMe, ale o podanie powodu braku tłumaczenia. Wydaje mi się, że by podali powód jakby zapytać. Po takie masowe akcje lepiej sięgać, gdy widać brak zainteresowania drugiej strony.
Ale załóżmy, że chcemy pokazać zjednoczenie tolkienistów i mimo wszystko ślemy list. I tu mnie nie przekonuje jego forma, argumentacja itp. Jako argument jest tylko jedno odwołanie się do maila, który zresztą został wysłany przez Amber. I to nie na temat. A gdzie coś więcej? Przecież można się powołać na całą korespondencję, jak już się na fragment powołujemy. Przy czym nie wklejać tego maila za mailem, ale ładnie poukładać, po każdym mailu jakieś wnioski itp. Można udowodnić, że mamy zdolnych tłumaczy (jak już jest informacja, że takich mamy), podając co już jest po polsku. Można spróbować się powołać na np. wydanie hiszpańskie (dobrze kojarzę, że im się udało wydać?). Można choćby napisać list, używając polskich liter.
Nie jestem przeciwnikiem tłumaczenia HoMe. Co do szans na wydanie, to już nie jestem jakimś wielkim optymistą, ale mimo wszystko to mogłoby się udać. Ale jak już prosimy o coś, to prośmy z sensem i porządnie.
Ja znowu mimo mojego stanowiska, kupiłbym HoMe po polsku. Byłoby też dla mnie wielkim wyróżnieniem, gdybym mógł się zaliczyć do ekipy tłumaczącej. Ale i tak zdania nie zmieniam, że taki przekład nie jest tak naprawdę potrzebny, a pewne tomy przekładać jest bez sensu (VI-część IX).
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
Hobbit Pomogła: 65 razy Wiek: 37 Dołączyła: 20 Gru 2006 Posty: 289 Skąd: Moskwa
Wysłany: 31-03-2008, 21:47
Galadhorn napisał/a:
a pewne tomy przekładać jest bez sensu (VI-część IX).
Oj nie, Galu - te brudnopisy świetnie są! Tam jest, na przykład, moja ulubiona pogawędka hobbicka o rzucaniu drewnianych talerzyków z drugiego pietra, i historia o tym, jak Bilbo chciał ożenić się, i Gandalf, który mówił po francusku, i sympatyczni hobbici Odo i Folko, którzy potem znikli... w ogóle tam dużo perełek, jeżeli przyjrzeć się. Wszystka HoME jest bardzo ciekawa, naprawdę.
Ja wiem, tylko że one są świetne po angielsku. Po polsku jest o tyle trudno, że one w oryginale wykazują jakieś podobieństwo do oryginalnego tekstu ostatecznego WP. Jak oddać to po polsku?
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
Pomogła: 87 razy Dołączyła: 27 Gru 2006 Posty: 2083
Wysłany: 02-04-2008, 18:43
Mistrz łuku napisał/a:
Ej, mam pytanie! Czy za tą strone co się podpisuje to się płaci?
Nic o tym nie wiem, co znaczy, że nie. Przynajmniej mam nadzieję, że to tak znaczy.
Hyalma napisał/a:
Oj nie, Galu - te brudnopisy świetnie są! Tam jest, na przykład, moja ulubiona pogawędka hobbicka o rzucaniu drewnianych talerzyków z drugiego pietra, i historia o tym, jak Bilbo chciał ożenić się, i Gandalf, który mówił po francusku, i sympatyczni hobbici Odo i Folko, którzy potem znikli... w ogóle tam dużo perełek, jeżeli przyjrzeć się. Wszystka HoME jest bardzo ciekawa, naprawdę.
Odzyskuje wiarę w HoME.
Lord Ya napisał/a:
Widzę, że zostałem zaliczony do przeciwników.
Nie do przeciwników, ale do zwolenników o wysokim dystansie. Czy coś w ten deseń.
Lord Ya napisał/a:
Ale załóżmy, że chcemy pokazać zjednoczenie tolkienistów i mimo wszystko ślemy list. I tu mnie nie przekonuje jego forma, argumentacja itp.
ja na Elendilionie napisał/a:
A kiepska forma to wynik braku współpracy. Sytuacja jest taka, że Drzewiec ma chęci i pomysły, ale zostaje ze wszystkim sam. Gdyby tolkieniści sie zebrali, to mogliby sporo zdziałać. A tak jest jak jest - narzekanie, sprzeczne interesy i długo, długo nic…
Moja propozycja brzmi następująco: ułóżmy plan działania, który będzie bardziej przekonujący.
Lord Ya napisał/a:
Ale jak już prosimy o coś, to prośmy z sensem i porządnie.
a wiem, tylko że one są świetne po angielsku. Po polsku jest o tyle trudno, że one w oryginale wykazują jakieś podobieństwo do oryginalnego tekstu ostatecznego WP. Jak oddać to po polsku?
Jeśli dało się przełożyć coś takiego, jak cykl Pratchett to HoMe nie jest przecież trudniejsze - przynajmniej elementy fabularne, bo o lingwistycznych nic nie wiem.
poz
ta
_________________ "Fanfiction ate my brain, whats your excuse?"
Noldor Pomógł: 32 razy Wiek: 24 Dołączył: 28 Mar 2006 Posty: 417 Skąd: Kielce
Wysłany: 03-04-2008, 20:30
Hmm... powiem szczerze, że gdybym ja był szefem wydawnictwa i miał wydać HoME, to musiałbym być przy okazji milionerem-hobbystą, gotowym na poświęcenia i wydatki. To jest dwanaście tomów i samo tłumaczenie - nawet jeśli założymy, że fani ochotniczo i nieodpłatnie przetłumaczą część tekstu (czego zwykle się w wydawnictwach nie praktykuje) - byłoby kosztowne. A w przypadku HoMe profesjonalizm i wnikliwość jest bardzo ważna, praca mogłaby się ciągnąć latami.
Rynek księgarski w Polsce jest zbyt mały dla HoMe, taka jest prawda. Przykładowo WP - wydanie CIA Books/Svaro to według szacunkowych danych sto tysięcy egzemplarzy, wydania Muzy to faktycznie łącznie jakieś 250 tys egzemplarzy, jednak przekład Frąców sprzedał się tylko w 17 tysiącach.* W dodatku spora podaż różnorakiej literatury okołotolkienowskiej powoduje jej przesyt. Inklingów i biografię Profesora autorstwa White'a kupiłem na przecenie.
Rozmiar rynku pokazuje choćby fakt, że całkowite nakłady za rok 2003 wynosiły 133,6 mln, a za 1950 (pięć lat po wojnie, kraj spustoszony, tysiące ludzi na emigracji, ostra walka polityczna) 118 mln! **
A poza tym, kto kupiłby HoMe? Jeślibym rzekł, że byliby to aktywni użytkownicy tego forum, Hobbitonu plus porównywalna liczba zapalonych tolkienistów nieaktywnych w internecie, to nie byłoby to dobrą prognozą. Ile egzemplarzy zdołano by sprzedać? I do jakich środków reklamowych trzeba by się było uciec, żeby zachęcić kogoś spoza tej grupy?
Owszem, wydane zostało tłumaczenie na hiszpański, ale jest to jeden z najbardziej dynamicznych języków świata, w którym mówią i czytają setki milionów ludzi. Sytuacja jest nieporównywalna.
Dlatego poza jakąś filantropią, szans na wydanie HoME nie widzę.
*-dane za Tadeusz A. Olszański, The Polish Story of Lord of The Rings [w:] Aiglos Special Issue, 2005.
** - S.A.Rondek, Papierowa rewolucja, Warszawa 1999.
_________________ Nie proszę cię, wietrze, byś mi nie oślepiał oczu.
Nie proszę was, kamienie, by w was biło serce.
Sam jestem i młot trzymam w ręku.
Godzę w samą twą pierś, czarna, twarda nocy.
Stanisław Brzozowski, Płomienie
Moja strona|Ostatni Przyjazny Dom
No cóż, są też tacy, dla których oryginalne teksty, mogą stanowić barierę nieomalże nie do przeskoczenia z przyczyn obiektywnych.
Mówię oczywiście o sobie ....
A przyczyny? Ha! Jestem niemiecko-francusko języczna, więc z nadzieją będę czekać na HoME w polskiej wersji.
_________________ Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo.
Pisze w związku z ewentualną publikacją polskiego HoME:
"Witam,
Ostatnia nasza prośba o wznowienie HOME została odrzucona. Będziemy rozmawiali na ten temat z brytyjskim wydawcą, który dysponuje prawami do książek JRR Tolkiena podczas kwietniowych targów w Londynie. Niestety nie negocjujemy bezpośrednio z Tolkien Estate tylko z wydawcą brytyjskim, który na dodatek ma w Polsce swojego agenta wiec możliwe, że następuje blokada informacyjna na którymś z etapów."
Czy na kwietniowych targach w Londynie zostały uzgodnione jakieś decyzje ?
ODP:
Cytat:
Na chwilę obecną nie możemy jeszcze niczego potwierdzić prócz tego, że rozmowy ciągle trwają i wydają się zmierzać w dobrym kierunku. Jak tylko zapadnie ostateczna decyzja właściciela praw nie omieszkamy zamieścić stosownej informacji na naszej stronie internetowej...
_________________ "Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się taka makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji, która za to hojnie obdziela się wymyślne filozofie i teologie. Jaki to świat, gdzie normą jest zabijanie i ból ?
Czy coś z nami jest nie tak ?"
No cóż...na razie żadnych informacji na tematy wyniku kwietniowych targów.
Cytat:
A poza tym, kto kupiłby HoMe? Jeślibym rzekł, że byliby to aktywni użytkownicy tego forum, Hobbitonu plus porównywalna liczba zapalonych tolkienistów nieaktywnych w internecie, to nie byłoby to dobrą prognozą. Ile egzemplarzy zdołano by sprzedać? I do jakich środków reklamowych trzeba by się było uciec, żeby zachęcić kogoś spoza tej grupy?
To główny problem, ale wydaje mi się że można coś na to poradzić. W niedalekiej przyszłości planowanie jest wydanie filmu/filmów na podstawie Hobbita. Na pewno więcej osób dowie się o Tolkienie, albo ponownie się nim zainteresuje. Zwiększy się więc ilość ludzi którzy z pełną świadomością kupią HOME wiedząc na co wydają pieniądze. Nie będzie to może bardzo liczna grupa, ale trzeba też pamiętać o tych osobach które po obejrzeniu filmu będą kupowały wszystko z napisem "Tolkien" (wiemy przecież że takich nie brakowało przy ekranizacji WP :/ ).
Jeśli więc pierwszy HOME zostałby wydany trochę przed premierą pierwszego filmu na podstawie Hobbita, a ostatni przed premierą drugiego, wydawnictwo które podjęłoby się tego zadania oszczędziło by na reklamie i mogło by liczyć na większe zainteresowanie książką.
_________________ "Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się taka makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji, która za to hojnie obdziela się wymyślne filozofie i teologie. Jaki to świat, gdzie normą jest zabijanie i ból ?
Czy coś z nami jest nie tak ?"
Napisałem wielgachny tekst i mi go zjadło .
W każdym razie chciałem zapytać czy jest możliwe stworzenie nowej, lepszej petycji, która będzie dotyczyła tylko i wyłącznie prośby o wydanie tłumaczenia HoM'a.
Nie wiem czy sami możemy zrobić coś takiego, ale jeśli tak to warto spróbować.
Mała ilość podpisów pod tamtą petycją jest być może spowodowana jej sformułowaniem, ktore osobiście jest dla mnie beznadziejne.
Moglibyśmy sformułować tu nową i jeśli by się spodobała zajęlibyśmy się jej podpisywaniem i umieszczaniem na stronie.
Możemy zrobić coś takiego?
_________________ "Coś przed czym w świecie, nic nie uciecze,
Co gnie żelazo, przegryza miecze,
Pożera ptaki, zwierzęta, ziele,
Najtwardszy kamień na mąkę miele,
Królów nie szczędzi, rozwala mury,
Poniża nawet najwyższe góry."
Pozwolę sobie przytoczyć mój wpis z innego forum tolkienowskiego:
Cytat:
Na początek chciałbym wyjaśnić kwestie formy Listu Otwartego:
Oczywiście zgadzam się że zawiera on wiele błędów. Nie jest tak jednak dlatego, że czegoś mi się nie chciało. Był on pisany pod wpływem impulsu w późnych godzinach nocnych (jeśli dobrze pamiętam).
Po półrocznej przerwie można lepiej ocenić informację jakie posiadamy. Mnie osobiście ten czas był potrzebny na ochłonięcie po komentarzach i postach w stylu: "po co jest potrzebne tłumaczenie HoME skoro można je przeczytać w oryginale" itp.
Zgadzam się z poprzednikami, że należy napisać nowy list. Powinna być to praca wspólna. Należy dobrze dobrać cytaty itp.
Mam nadzieję że znajdą się chętni do tego zadania. Poniżej zamieszczam treści maili które wcześniej zamieszczałem na forum Elendilionu w wielu postach. Mam nadzieję że ułatwi to zadanie sformułowania odpowiedniego listu.
W nawiasach podaje adresatów (->) maili.
Mail nr. I (wyd. Amber)
Cytat:
Witam !
Czy kiedykolwiek będzie możliwa publikacja The History of Middle Earth
J.R.R.Tolkiena w języku polskim ? Oczywiście tłumaczenie tego dzieła
na pewno wymagałoby dużego wysiłku. Myślę jednak że wiele osób byłoby
zainteresowanych ową publikacja.
Odp. Mail nr. I
Cytat:
Syn Tolkiena nie zgadza się na tłumaczenie
Mail nr. II (Tolkien Estate)
Cytat:
I Don't Speak English Very Well. Sorry for mistakes.
I`m write to ask You why the polish edition of History of Middle Earth is impossible. Why Christopher Tolkien refuse consent to translate HOME into a foreign language (polish).
Odp. Mail nr. II
Cytat:
Christopher Tolkien has not actually refused consent to any translation
of HoMe into Polish !
So we wonder what your source may have been ?
Mail nr. III (wyd. Amber)
Cytat:
(Przedstawieniu odpowiedzi Tolkien Estate wydawnictwu Amber)
Odp. Mail nr. III
Cytat:
Widocznie cos kręcą bo pisaliśmy do nich o zgodę i nam odmówili dwa tygodnie temu pisaliśmy o zgodę na wznowienie "Księgi Zaginionych Opowieści"i tez nam odmówili.
Mail nr. IV (Tolkien Estate)
Cytat:
I`m write a email to polish publisher Amber:
Why they not publish the History of Middle Earth in polish
And they answer:
<<Christopher Tolkien refuse consent to translate HOME into a polish language.>>
Odp. Mail nr. IV
Cytat:
All I can say is that you have been misinformed !
Mail nr. V (wyd.Amber)
Cytat:
(Cytaty z poprzednich maili)
Zastanawiam sie więc, co mam o tym wszystkim sądzić i czy jest jakaś szansa na publikację HoME po polsku na która czeka tak wiele osób...
Odp. Mail nr. V
Cytat:
Witam,
Ostatnia nasza prośba o wznowienie HOME została odrzucona. Będziemy rozmawiali na ten temat z brytyjskim wydawcą, który dysponuje prawami do książek JRR Tolkiena podczas kwietniowych targów w Londynie. Niestety nie negocjujemy bezpośrednio z Tolkien Estate tylko z wydawcą brytyjskim, który na dodatek ma w Polsce swojego agenta wiec możliwe, że następuje blokada informacyjna na którymś z etapów.
_________________ "Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się taka makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji, która za to hojnie obdziela się wymyślne filozofie i teologie. Jaki to świat, gdzie normą jest zabijanie i ból ?
Czy coś z nami jest nie tak ?"
Nie miałem żalu dla nikogo kto to napisał .
Dopiero teraz dowiedziałem się, że to Ty Drzewcu.
Sam przyznałeś, że list posiada błędy i dlatego jestem za napisaniem nowej petycji.
Tyle napiszę po tym co zrozumiałem.
Pozostaje jeszcze kwestia niezrozumiała dla mnie, czyli Christophera Tolkiena.
Pogubilem się i nie wiem czy on w końcu zgadza się na tłumaczenie czy nie?
Jeden twierdzi tak, a drugi inaczej.
Wydaje mi się, że napisanie nowej petycji jest dobrym pomysłem i co najważniejsze mamy po temu środki.
Sam mogę pomóc w miarę możliwości.
Nie ma sensu wdawać się na tym etapie w szczegóły typu koszt wydania i nakład, bo o tym pomyślimy wtedy, gdy któreś wydawnictwo zgodzi się na wydanie HoM'a i otrzyma prawa do publikacji.
Narazie pomyślmy o stworzeniu nowej petycji, gdyż jeśli formuła będzie odpowiednia możemy zdobyć więcej podpisów.
Nie wiem w jakim stopniu pomoże to wydaniu ale na pewno nie zaszkodzi i warto spróbować.
_________________ "Coś przed czym w świecie, nic nie uciecze,
Co gnie żelazo, przegryza miecze,
Pożera ptaki, zwierzęta, ziele,
Najtwardszy kamień na mąkę miele,
Królów nie szczędzi, rozwala mury,
Poniża nawet najwyższe góry."
Co do Christophera Tolkiena i ogólnie Tolkien Estate to niektóre ich decyzje są dla mnie tak samo niezrozumiałe jak dla Ciebie Maximusie. Co do listu otwartego/petycji to oczywiście także pragnę aby ujrzał on światło dzienne. Mysle że podstawowa sprawa jest podjęcie decyzji gdzie miałby on zostać umieszczony. Jak wcześniej ktoś słusznie zauważył podpisy które wymagają wyłącznie podania adresu mailowego są mało wiarygodne i należałoby wymagać podania numeru PESEL.
_________________ "Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się taka makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji, która za to hojnie obdziela się wymyślne filozofie i teologie. Jaki to świat, gdzie normą jest zabijanie i ból ?
Czy coś z nami jest nie tak ?"
Evil Monkey Pomógł: 30 razy Wiek: 31 Dołączył: 13 Maj 2004 Posty: 317 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-12-2008, 13:22
Maximus napisał/a:
Narazie pomyślmy o stworzeniu nowej petycji, gdyż jeśli formuła będzie odpowiednia możemy zdobyć więcej podpisów.
Nie wiem w jakim stopniu pomoże to wydaniu ale na pewno nie zaszkodzi i warto spróbować.
Nawet 100 petycji nie zmieni faktu, że wydawanie całego HoME po polsku jest bez sensu - z mnóstwa powodów (ekonomicznych, translatorskich, poznawczych), które już przytoczono w tym wątku i nie ma sensu ich powtarzać. Ja na przykład na pewno nie kupiłbym polskiego wydania HoME, tak jak nie mam polskich wydań LotR-a, UT czy CoH.
Natomiast bardzo ciepło myślę o wszystkich, którzy poświęcili kupę czasu zupełnie za darmo tłumacząc co ciekawsze teksty z HoME, żeby polscy fani Tolkiena mogli się z nimi zapoznać bez względu na znajomość języka. I to właśnie oni zachęcili mnie, żeby sięgnąć po HoME w oryginale...
Dokładnie.
Jednakże mus wypełnienia PESEL'u (którego większość ludzi na pamięć nie zna) może ich odstraszyć.
Myślę, że najlepeij będzie stworzyć zespół który napisze petycję "na brudno" i zdecyduje gdzie ją umieścić.
Potem wraz z całym forum ocenilibyśmy efekt i poprawili niedociągnięcia.
Zajmie to trochę czasu, ale będziemy mieli świadomość, że probujemy coś zrobić.
Kiedy będziemy mieli konkrety możemy się zastanowić czy wymagany będzie PESEL itp.
Uczę się angielskiego i pewnie nawet jeśli przetłumaczone wydanie HoM nie ukaże się na rynku będę w stanie przeczytać go w oryginale, ale ludzie starsi, którzy w wieku 60 lat na pewno nie nauczą się już angielskiego a chcieliby przeczytać HoM mają po prostu wała.
Trzeba się będzie jeszcze zastanowić czy chcemy pełne tłumaczenie, czy ułatwimy nieco sprawę wydawcom i poprosimy o wybrane fragmenty.
Pisałem to kiedy jeszcze nie było tego postu wyżej.
Możliwe, że tłumaczenie jest bez sensu.
Ale co z ludźmi nie znającymi angielskiego?
To raz a dwa ja osobiście chciałbym mieć HoM w domu po polsku choćby z powodów kolekcjonerskich.
Proszę was nie piszcie, że tłumaczenie HoM jest niemożliwe, bo jeśli czytaliście go w oryginale to jak zrozumieliście treść?
A może to takie czytanie na czuja?
Jeżeli znający angielski Polak jest w stanie przeczytać HoM w oryginale, to jest możliwe przetłumaczenie go na język Polaka.
_________________ "Coś przed czym w świecie, nic nie uciecze,
Co gnie żelazo, przegryza miecze,
Pożera ptaki, zwierzęta, ziele,
Najtwardszy kamień na mąkę miele,
Królów nie szczędzi, rozwala mury,
Poniża nawet najwyższe góry."
Evil Monkey Pomógł: 30 razy Wiek: 31 Dołączył: 13 Maj 2004 Posty: 317 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-12-2008, 14:54
Maximus napisał/a:
Jednakże mus wypełnienia PESEL'u (którego większość ludzi na pamięć nie zna) może ich odstraszyć.
PESEL należy do bardziej wrażliwych danych osobowych. Podajesz go w pracy, w banku, w różnych drukach urzędowych - ale nie w internecie!
Maximus napisał/a:
Proszę was nie piszcie, że tłumaczenie HoM jest niemożliwe, bo jeśli czytaliście go w oryginale to jak zrozumieliście treść?
A może to takie czytanie na czuja?
Jeżeli znający angielski Polak jest w stanie przeczytać HoM w oryginale, to jest możliwe przetłumaczenie go na język Polaka.
Każdy, kto tłumaczył jakikolwiek tekst, wie że od przeczytania ze zrozumieniem do oddania tego sensownie w innym języku jest bardzo daleka droga. A o dobrych tłumaczy jest bardzo ciężko. Zresztą mądrzejsi ode mnie wypowiedzieli się już wyżej.
Maximus napisał/a:
To raz a dwa ja osobiście chciałbym mieć HoM w domu po polsku choćby z powodów kolekcjonerskich.
Wybacz złośliwość, ale zawsze możesz zamówić u introligatora 12 pięknie oprawionych tomów z okładkami ze skóry i złotymi literami "Historia Śródziemia" na grzbiecie. W środku mogą być białe kartki
Maximus napisał/a:
Ale co z ludźmi nie znającymi angielskiego?
Pytanie, dla kogo jest HoME. Dla szerokiego ogółu? Nie. A więc dla kogo? Pewnie dla takich jak Ty czy ja fanatyków, którzy chcą poznać najdrobniejsze szczegóły i urywki z często luźnych kartek, które JRRT chomikował przez całe życie, a CJRT pozbierał, przepisał i wydał. A jeśli ktoś w swojej manii zaszedł tak daleko, to i angielskiego się nauczy.
Niestety, na pewnym etapie zagłębiania się w temat, konieczne jest sięgnięcie do źródeł obcojęzycznych. Podejrzewam, że można się bez nich obyć studiując literaturę polską, ale już przy dziełach autorów tworzących w innych językach ani rusz bez znajomości tychże [języków]. I tak to jest w wielu dziedzinach, że większość literatury fachowej nigdy nie była na polski tłumaczona.
I tu mały OT: Przed laty pracowałem w bibliotece gromadzącej pozycje głównie z prawa międzynarodowego. Kiedyś przyszedł student zbierający materiały do pracy magisterskiej właśnie z prawa międzynarodowego i zapytał, czy są źródła dotyczące interesującego go, konkretnego tematu. Ucieszyłem się, że mogę mu pomóc, bo istotnie była cała półka książek na ten temat. Po angielsku, po francusku, co kto lubi. Studentowi mocno zrzedła mina i wyjąkał: "a nie ma czegoś po polsku?".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum