 |
Elendili - Przyjaciele Elfów
Społeczność miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
|
Przesunięty przez: Galadhorn 27-02-2007, 20:17 |
Miód, który wsiąkł w chleb: artykuł TAO w NF 3/2007 |
| Autor |
Wiadomość |
Achika
Znawca Kronik Zachodu
Wiedźma Ortofaszystka
Pomogła: 14 razy Dołączyła: 14 Sty 2004 Posty: 746
|
Wysłany: 27-02-2007, 18:42 Miód, który wsiąkł w chleb: artykuł TAO w NF 3/2007
|
|
|
W marcowym numerze "Nowej Fantastyki" jest artykuł Tadeusza A. Olszańskiego "Miód, który wsiąkł w chleb" - o chrześcijaństwie u Tolkiena.
TAO chyba się przewróci, jak zobaczy ilustrację do swojego eseju. Aragorn jako Chrystus... A co zrobi Galadhorn, to w ogóle strach pomysleć.
Właściwie nie sądzę, żeby użyszkodnicy tego forum znaleźli w tym artykule coś, co nie bylo tutaj już 10000 razy wałkowane, ale wklejam informację z obywatelskiego obowiązku. |
_________________ Diabeł tkwi w szczegółach (felieton literacki).
Recenzja „Byczków w pomidorach” Chmielewskiej.
Różdżka, moc i słowo - rodzaje magii w fantasy. |
| Ostatnio zmieniony przez Galadhorn 28-02-2007, 17:14, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 27-02-2007, 20:20
|
|
|
Achiko, Aniele nasz, Posłańcu Dobrej Nowiny! Jutro szybko pospieszę, żeby kupić ten numer NF. Spodziewam się ciekawej i inspirującej lektury, tym bardziej, że wieść niesie, iż jest tam dużo tego, co lubię - interesujących przypisów.
Aragorn jako Mesjasz? Nawiązanie do treści słów "Powrót Króla"? Ciekawe. |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Tallis Keeton
Mędrzec Ardy Brehon

Teleri
Enneagram: 5w4
Pomogła: 39 razy Wiek: 33 Dołączyła: 28 Gru 2003 Posty: 1946 Skąd: Oleśnica
|
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 28-02-2007, 16:57
|
|
|
TAO poprosił mnie o umieszczenie tego sprostowania:
| Cytat: | | Informuję moich czytelników, że na stronie ósmej pierwsze zdanie akapitu czwartego powinno brzmieć: *Zdarza się wreszcie usłyszeć argument, że uznanie śmierci za dar Boga, a nie za skutek grzechu, nienaturalny i zły, jest raczej pogańskie, niż chrześcijańskie", a nie, jak "poprawiła" redakcja - "Zdarza się wreszcie usłyszeć argument, że uznanie śmierci za nienaturalny i zły dar Boga...". To nie ja uznałem, że dar Boga może być *nienaturalny i zły". |
Autor potwierdza też, że koszmarną ilustrację wrzuciła redakcja NF nie pytając go o opini.
A ja za chwilkę wychodzę z domu, zmierzam do kiosku i dziś wieczorem powinienem napisać, co myślę o artykule.
Edit:
Tekst przeczytałem już dwa razy. Zajmuje on w NF dwie i pół strony. Przypisów nie ma przesadnie dużo (dokładnie 25), za to niosą one wiele dodatkowych, a ciekawych informacji.
Temat artykułu jest dla mnie szczególnie ciekawy. O chrześcijańskich tropach w literaturze Tolkiena pisałem sam swego czasu (np. artykuły w Simbelmynë i Christianitas), dyskutujemy też na te tematy na naszym forum, dlatego z zainteresowaniem kupiłem nowy numer NF. W tekście TAO nie ma praktycznie żadnych tez, z którymi mógłbym się nie zgodzić. Autor pisze o przesadnym i nadgorliwym poszukiwaniu chrześcijańskich wątków w literaturze Tolkiena przez tych którzy odczytują ją jako alegorię (co jest niezgodne z intencją samego Tolkiena). Tymczasem z chrześcijaństwem tych dzieł jest jak z tytułowym miodem, który wsiąkł w chleb (cytat ze wzmiankowanego w artykule tekstu Pawła Fiodorowa - swoją drogą Tadeuszu, jeżeli to czytasz, może przełożyłbyś ten tekst na polski dla Gwaihira?) - smak miodu i pożytek z niego płynący nie ginie, ani nie zmniejsza się z tego powodu, że wsiąkł on już w chleb i pozornie go nie widać.
Tadeusz podkreśla, że chrześcijaństwa nie należy szukać w warstwie metafizycznej Tolkienowskiej kreacji. Tolkien czerpie z wielu mitów - nie tylko, a na pewno nie przede wszystkim z chrześcijańskich opowieści. Autor artykułu skupia się z konieczności (w końcu to NF, a nie fanzin tolkienowski) na tych tekstach, które zostały wydane jako dzieła pełne (lub pozornie pełne), czyli na Władcy Pierścieni i Silmarillionie - i podkreśla w tych dziełach brak odniesień do Objawienia, które jest Dobrą Nowiną chrześcijan (szkoda, że TAO nie napisał dobitniej o różnicy między "Silmarillionem" - wydaną w latach 70. książką, a Silmarillionem - całością legendarium, wraz z Athrabeth Finrod ah Andreth, Opowieścią Adanel itd.). Jeżeli mógłbym się z czymś nie zgodzić, to z nazywaniem w tekście TAO Valarów, czyli "demiurgów" Tolkienowskiej mitologii, "bogami" - w końcu wewnętrzna logika dzieła każe spoglądać na takie określenia podejrzliwie, jako na błąd ludzi Śródziemia, którzy zapomnieli, że Valarowie to nie istoty boskie, ale stworzenia, które stoją w hierarchii bytów bliżej Eru, ale wciąż pozostają stworzeniami, a nie bogami. Jest to - jak mi się wydaje - celowy zabieg autora artykułu, żeby tym mocniej podkreślić nieprzystawalność metafizyki Ardy do metafizyki chrześcijaństwa. TAO zwraca uwagę na nie-chrześcijańskie, wręcz heterodoksyjne elementy w micie Tolkiena i ja w pełni się z nim zgadzam.
Artykuł TAO wskazuje, że tytułowy "miód, który wsiąkł w chleb", to przede wszystkim etyka obowiązująca w świecie Tolkiena. To ona jest tak bliska "wartościom chrześcijańskim" (tu TAO zapewne narazi się ateistycznym humanistom czytającym NF, bo pisze, że to, co nazywamy "wartościami ogólnoludzkimi" to po prostu etyka chrześcijańska), że możemy mówić o obecności chrześcijaństwa ukrytej pod odrębną od chrześcijaństwa warstwą metafizyczną tego świata. Chrześcijaństwo najmocniej jest obecne w tych książkach tam, gdzie odnajdujemy przekaz etyczny. W pełni zgadzam się z TAO (to dlatego tak ważny na naszym forum wydaje mi się temat o zasadach etycznych Tolkienowskiego świata).
Na koniec, w podsumowaniu Tadeusz A. Olszański pisze, że w twórczości Tolkiena znajdujemy tak wątki pogańskie, jak i chrześcijańskie. TAO pisze, że choć źródłem literackiej wyobraźni Tolkiena był świat mitologii Północy, to miał on do niej chrześcijańskie podejście (tu brakuje mi jakiejś wzmianki o chrześcijańskiej u swych podstaw literackiej teorii wtór-stwarzania, która przenika twórczość literacką Tolkiena, a którą ja stawiam w moich artykułach na pierwszym miejscu jako zasadę chrześcijańską dzieła Tolkiena). TAO zwraca jednocześnie uwagę na słabości apologetyki chrześcijańskiej, która dziś jakże chętnie wskazuje na Tolkiena jako na odtrutkę wobec "tego złego Harry'ego Pottera". Dzieło Tolkiena ma też siłę oddziaływać na młodych niezgodnie z intencją autora - inspirując do jakże niechrześcijańskich fascynacji złem, orkami, Cieniem. Fani Tolkiena noszą czasami na palcu replikę Pierścienia Jedynego, a przecież takie zachowanie jest w sprzeczności z przesłaniem książki, gdzie Pierścień to narzędzie Złego.
Autor podkreśla, że książki Tolkiena to wielka literatura, której nie da się odczytywać tylko w jeden "słuszny" sposób. Jest ona równie niejednoznaczna i nadmiarowa jak świat realny. I to sprawia, że jest tak znakomita. Tu nie do końca zgodziłbym się z TAO, ale to temat na zupełnie inną dyskusję (będzie do niej okazja choćby na najbliższym spotkaniu Sekcji).
Jeszcze dwa słowa o kontrowersyjnej grafice Nikodema Cabały, którą redakcja NF dołączyła do tekstu. Przedstawia ona Gandalfa i hobbitów, którzy spotkali na swej drodze... Chrystusa. Jezus łamie z nimi chleb w blasku i cieple ogniska. Jak dla mnie, ciekawa grafika. Wcale nie tak bardzo kontrowersyjna, jakby się mogło wydawać. Z jednym wyjątkiem... dlaczegóż ten Jezus przyjął pozycję Buddy (siedzi w pozycji kwiatu lotosu, o ile się orientuję). Buddyjskich elementów w dziele Tolkiena chyba znaleźć się nie da... |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Maveru
Mieszkaniec Śródziemia Nestar

Wiek: 31 Dołączył: 17 Gru 2003 Posty: 46 Skąd: Michel Delving
|
Wysłany: 28-02-2007, 20:58
|
|
|
| Czyżby synkretyczne przedstawienie Jezusa na ilustracji miałoby być nawiązaniem do współistnienia wątków chrześcijańskich i "pozachrześcijańskich"? Nie zmienia faktu, że ilustracja, z ortodoksyjnego chrześcijańskiego punktu widzenia, jest nie do przyjęcia. |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 28-02-2007, 21:02
|
|
|
| Maveru napisał/a: | | Nie zmienia faktu, że ilustracja, z ortodoksyjnego chrześcijańskiego punktu widzenia, jest nie do przyjęcia. |
Gdyby nie ten buddyjski Jezus, nie raziłaby mnie tak bardzo. Tolkien czasem traktował stworzony przez siebie świat jako świat czekający na zbawienie (Athrabeth Finrod ah Andreth i in.). Jeżeli zgodnie z niektórymi wypowiedziami Tolkiena Arda to nasza Ziemia, Gandalf i hobbici też potrzebują Zbawiciela, a rysunek symbolicznie to ukazuje. Im starszy ten Galadhorn, tym bardziej wyrozumiały... |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Maveru
Mieszkaniec Śródziemia Nestar

Wiek: 31 Dołączył: 17 Gru 2003 Posty: 46 Skąd: Michel Delving
|
Wysłany: 01-03-2007, 20:42
|
|
|
| Ależ Gal, naturalnie, że chodzi mi to synkretystyczne przedstawienie Jezusa. Dla mnie - delikatnie mówiąc - niewłaściwe. |
|
|
|
 |
Tallis Keeton
Mędrzec Ardy Brehon

Teleri
Enneagram: 5w4
Pomogła: 39 razy Wiek: 33 Dołączyła: 28 Gru 2003 Posty: 1946 Skąd: Oleśnica
|
Wysłany: 01-03-2007, 21:19
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | Buddyjskich elementów w dziele Tolkiena chyba znaleźć się nie da... |
Aczkolwiek zaryzykowałabym tezę, że twórczość ta podobałaby się buddystom. Bo są w niej wartości takie, jak; współczucie i wybaczenie, cierpliwość i wytrwałość, pokój i radość, umiar i harmonia, opanowanie i pokora, które jak myślę dla buddystów mają podstawowe znaczenie nawet nie tyle w osiąganiu zbawienia wiecznego ile w osiąganiu szczęścia za życia, czyli wg ich idei w prowadzeniu dobrego, cnotliwego życia.
| Cytat: |
Fani Tolkiena noszą czasami na palcu replikę Pierścienia Jedynego a przecież takie zachowanie jest w sprzeczności z przesłaniem książki, gdzie Pierścień to narzędzie Złego. |
Noszenie Pierścienia jest niezgodne z przesłaniem książki. Z tym się zgodzę o ile zajmujemy się tu tylko owym przesłaniem obiektywnym, czyli tym, które pochodzi od samego autora i można je zrekonstruować ale nie, gdy zajmujemy się, jego, licznymi odbiorcami. I, jak mówiłam wcześniej nie można zakładać, że ktoś noszący Pierścień nie ma, jakichś innych intencji niż, te, które mu chcemy przypoisać i, że do jakiejś innej symboliki pije.
| Galadhorn napisał/a: |
Dzieło Tolkiena ma też siłę oddziaływać na młodych niezgodnie z intencją autora
|
A, to żle?? Uczymy się _o dziełach_ Tolkiena, nie _jak być_ Tolkienem
A więc jest jeszcze kwestia interpretacji niezgodnej z intencją autora. A zatem i odbioru niezgodnego z intencją autora. Ja uważam, że odbiorca ma do takowej prawo, ty uważasz, że badamy dzieło Tolkiena, tylko po to, by się dowiedzieć co sam autor chciał nam przekazać. Moim zdaniem istnieją dwie mozliwości - można zgłębiać dzieło Mistrza, by się dowiedzieć co on chciał przekazać, ale można je zgłębiać _również_, aby stworzyć własne interpretacje, niekoniecznie zgodne z jego planami. Odbiorca to nie autor, nie żyje w tym czasie i miejscu co autor, nie miał tego samego wychowania, doświadczenia ani życia, jak autor i dlatego, np pisząc fanfika fan nie musi starać się upodobnić do autora albo go kopiować, nie musi stwarzać w swym utworze takiego samego spektrum wartości i celów a wręcz przeciwnie fan może ze swym ulubionym autorem polemizować, dyskutować albo go sparodiować (a btw pierwszym wierszem Tolkiena zainspirowanym Kalevalą była parodia Kalevali). Czytelnik nie jest autorem i nie musi się do niego upodabniać, nie musi przejmować jego interpretacji.
Autor wysłał swą opowieść w świat i to wszystko co ma tu do powiedzenia. Jakby nie chciał krytyki i polemiki, schowałby dzieło do szuflady i sam się jego genialnością napawał. Ale autor wysłał dzieło w świat i tu się kończy jego rola - reszta to kwestia woli czytelnika/widza/słuchacza czy zechce się z nim zgadzać w czymś czy też nie. Osobiście uważam, że ciekawym pomysłem jest napisanie dziejącej się w Śródziemiu opowieści o charakterze niechrześcijańskim np o wartościach buddyjskich. Podkreslam jeszcze raz, wg mnie pisarstwo Tolkiena nie służy do nawracania na jego religię. Choć może służyć do pokazywania jej piękna. I, choć jest moim zdaniem uprawnione, że ktoś pod wpływem tego pisarstwa zbliży się do katolicyzmu lub do chrześcijaństwa, to jest równie uprawnione, ze ktoś pod tym samym wpływem zbliży się do pogaństwa, lub buddyzmu, albo gnostycyzmu. Zbliżenia się do satanizmu pod wpływem lektury Tolkiena nie wykluczam, ale z tego co wiemy wynika, że do tej pory był tylko jeden taki przypadek - tego heavymetalowca ze Szwecji (czy Norwegii?) który dostał wyrok za spalenie kościoła czy coś w ten deseń? Wiecie lepiej ode mnie o kogo biega. On był satanistą czy też uważał się za takiego a jednak zdaje się także uznawał się za fana Tolkiena? Jest to dla mnie równie wielka sprzeczność, jak ta, że Galu był przeciw Dolinie a uważa się za tolkienistę (zmieniłeś zdanie w tej sprawie - to tylko taki mój przykład na sprzeczności, dwoistości w poglądach uznawanych za "swoje") Osobiście będąc fanem Tolkiena nie mogę nie być za Dolną i pro-eko a przeciw Autostradzie.
To by była sprzeczność, taka sama, jak noszenie Pierścienia przez fana Tolkiena albo stwierdzenie, że jest się fanem Tolkiena i spalenie kościoła. Oczywiście sprzeczności w tych przykładach są w istocie takie same, tylko poziom destrukcji i zasięgi ich oddziaływania inne. Imo jeśli ma się poglądy to powinny być budowane tak, aby były niesprzeczne, koherentne.
| Cytat: |
inspirując do jakże niechrześcijańskich fascynacji złem, orkami, Cieniem.
|
Nie użyłabym słowa niechrześcijańskie, bo imo niechrześcijańskie to są 2/3 ludności Ziemi. Więc użyłabym tu być może słów takich jak; mroczne, złe, agresywne, aspołeczne, destrukcyjne ale i nieeleganckie, niegustowne. Niechrześcijańskie to także buddyjskie, pogańskie, islamskie itd...Jeśli już, to należy chyba powiedzieć anty-chrześcijańskie.
| Galadhorn napisał/a: | | dlaczegóż ten Jezus przyjął pozycję Buddy |
Dla mnie on siedzi "po turecku" Owszem taka poza szybko kojarzy się nam z Buddą.
(Btw budyści uznają go za jednego z wielkich proroków). Ale Budda przedstawiany na obrazach i w posągach często także np leży na boku (jak np Beren podziwiający taniec Luthien na jednym z obrazków), tańczy, klęczy lub stoi. Jeden z hobbitów na tym obrazku również siedzi w tej pozie. Celtyckiego boga lasów i łowów Cernunosa także przedstawiano w tej pozie - a btw był on rogaty więc, miał atrybut naszego szatana. A siedział w pozie Buddy. Podejrzewam, że rogaci bogowie, fauni itp przysłużyli się obrazowi naszego szatana. Więc, ja się pytam - i co z tego? Jedni bogowie przejmują często atrybuty i wygląd poprzedników. Tradycja przedstawiania Jezusa, jako pasterza z owcą na ramionach wywodzi się z rzeźby Międzyrzecza, od figurek kultorych któregoś z tamtejszych bóstw, przedstawianych w identycznej pozie. Pośrednikiem była zaś religia egipska, gdzie tak samo przedstawiano jednego z bogów.
| Galadhorn napisał/a: | | to, co nazywamy "wartościami ogólnoludzkimi" to po prostu etyka chrześcijańska |
Z prostego powodu, chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się na prawie cały świat. Dobry przykład na opozycję etyki chrześcijańskiej, (obecnej u Tolkiena w pewnym mixie chrześcijaństwa z pogaństwem) i niechrześcijańskiej to, moim zdaniem podejście do kwestii walki i odwagi u nas oraz u Bushmenów. U nas odwaga i podejmowanie walki są pozytywną wartością (mam na myśli walkę fizyczną) w Śródziemiu także zainstalował autor takie wartości, gdyż jest to świat epiki heroicznej, który bez walki nie byłby sobą. U Bushmenów ucieczka, schowanie się i przetrwanie jest takąż, ważną wartością a pojęcie odwagi (w obliczu wroga) w ogóle nie istnieje w ich języku.
A btw tych "wartości ogólnoludzkich". Mam wrażenie, że niezupełnie można je utożsamiać _w całości_ z wartościami chrześcijańskimi. Imho, jeśli w ogóle istnieje coś takiego, jak wartości ogólnoludzkie to są one mixem etyki chrześcijańskiej, jako dominującej w kulturze białych, z wartościami uzyskanymi dzięki epokom renesansu i oświecenia. Niemal każda kultura miała swój odpowiednik 10 przykazań, w niektórych było ich 6 w innych 20 czy 20 kilka ale co do sensu były bardzo podobne do tych, znanych nam a stworzonych w kulturze hebrajskiej w czasach biblijnych. Nie mamy monopolu na etykę. Podstawowa etyka, czyli ta sprowadzona do reguł takich jak: nie zabijaj/nie krzywdź swoich, nie podskakuj w hierarchii do ważniaków, szanuj starszych i opiekuj się dziećmi (oczywiście naszymi dziećmi, z naszej grupy) imo istnieje wszędzie.
poz
tal |
_________________ "Fanfiction ate my brain, whats your excuse?"
http://www.fanfiction.net/u/242280/Tallis_Keeton
http://issuu.com/talliskeeton/docs |
|
|
|
 |
Sevolas
Mieszkaniec Śródziemia

Wpatrzony w Círdana
Enneagram: 5w4
Dołączył: 17 Lut 2007 Posty: 31 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 02-03-2007, 10:58
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | Buddyjskich elementów w dziele Tolkiena chyba znaleźć się nie da... |
Ja odnajduję elementy nie tylko buddyjskie, ale i hinduistyczne. Może nie tyle stamtąd wzięte, bo świadomy jestem konserwatyzmu Tolkiena, ale wspólne. |
_________________ hej dol, merry dol! |
|
|
|
 |
Nolimon
Znawca Kronik Zachodu Estelion

Enneagram: 4w5
Pomógł: 55 razy Wiek: 20 Dołączył: 07 Sty 2005 Posty: 949 Skąd: Kraków/Grybów
|
Wysłany: 02-03-2007, 20:45
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | to, co nazywamy "wartościami ogólnoludzkimi" to po prostu etyka chrześcijańska |
To osąd dotkliwy, a może nawet krzywdzący, i dla ateistów, i dla wyznawców innych religii. Jedna religia nie może tak ostentacyjnie zawłaszczać wartości uniwersalnych tylko dla siebie. Jako chrześcijanin mam prawo wierzyć, że muzułmanin, hinduista, a nawet ateista, mogą kierować się tymi wartościami wcale nie w imię etyki chrześcijańskiej.
"Co dobrego zrobisz w imię Tasza, zrobiłeś w imię Aslana, a co złego zrobisz w imię Aslana, zrobiłeś w imię Tasza." Amen. Nie trzeba wmawiać wyznawcy Tasza, że jeśli czyni dobro, to wyznaje Aslana. Mam wrażenie, że już to przerabialiśmy na forum .
("Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa. Cytat niedokładny, bo z pamięci, jak ktoś ma książkę i czas, to niech znajdzie ten fragment ). |
_________________ - Jakże Eru mógłby wejść w świat, który sam stworzył, On który jest ponad miarę większy? Czy śpiewak może wkroczyć w swą opowieść a twórca w wykonany przez siebie wizerunek?
- On już jest w nim, tak samo jak i poza nim - powiedział Finrod
J.R.R.Tolkien, "Atrabeth Finrod Ah Andreth" |
|
|
|
 |
Maveru
Mieszkaniec Śródziemia Nestar

Wiek: 31 Dołączył: 17 Gru 2003 Posty: 46 Skąd: Michel Delving
|
Wysłany: 02-03-2007, 20:57
|
|
|
Tallis Keeton napisała: | Cytat: | | Tradycja przedstawiania Jezusa, jako pasterza z owcą na ramionach wywodzi się z rzeźby Międzyrzecza, od figurek kultorych któregoś z tamtejszych bóstw, przedstawianych w identycznej pozie. Pośrednikiem była zaś religia egipska, gdzie tak samo przedstawiano jednego z bogów. | Takie przedstawienie związane jest raczej z tym, że Chrystus Sam o Sobie mówił, że jest Dobrym Pasterzem.
Po drugie, sztucznym jest oddzielanie na "etyki chrześcijańskiej" od "wartości uzyskanych dzięki renesansowi". Renesans jest częścią kutury chrześcijańskiej. Renesans nie zanegował chrześcijaństwa (tak, jak to później zrobiło "oświecenie"). Natomiast powiedzieć można, że przez inne spojrzenie na antyk i dostosowanie kutury starożytnej Grecji i Rzymu do kultury chrześcijańskiej przwrócił wiele z tamtej kutury do życia. Prawdą jest także, że, w porównaniu z wcześniejszą epoką, większe spojrzenie było na doczesność (i w tym widzieć można właśnie wpływ antyku), nie zapominając jednak o doczesności. |
_________________ Misericordias Domini in aeternum cantabo.
 |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 02-03-2007, 21:01
|
|
|
Chciałbym tylko zauważyć, że referowałem tekst TAO, a zatem nie do mnie słowa polemiki, Noli i Aracie.
Podam cały ustęp (to, że się z nim zgadzam nie oznacza, że musicie polemizować ze mną - polemizujcie z TAO, autorem tych słów):
| Cytat: | | Istotnie, atmosfera moralna tej powieści [Władcy Pierścieni] wydaje się naturalna jak powietrze, którym oddychamy. Ale - tylko w kręgu naszej cywilizacji: wątpię, by było to równie oczywiste dla kogoś ukształtowanego przez cywilizację muzułmańską czy buddyjską. Bo to, co nazywamy wartościami ogólnoludzkimi, to wartości chrześcijańskie. Bezwarunkowa wartość i godność jednostki ludzkiej, każdego człowieka z osobna, w miejsce naturalnej etyki rodowo-plemiennej, wolność wyboru w miejsce przypisanego statusu wynikającego z urodzenia, nadzieja w miejsce fatum i przebaczenie w miejsce zemsty. A także przekonanie o nieodwracalności, liniowości czasu w miejsce wiary w cykliczny charakter dziejów oraz jednoznaczne oddzielenie Stwórcy od stworzenia, co umożliwia rozwój nauki. Wreszcie - wartość rozumu jako autonomicznej władzy poznawczej. To wszystko zawdzięczamy chrześcijaństwu. |
Dodam jeszcze od siebie, że tak istotne dla naszej cywilizacji (a przy okazji dla WP) pojęcie osoby (łac. persona) to owoc refleksji chrześcijańskiej! Pisze o tym bardzo ciekawie nasz Papież (tekst napisał jeszcze jako kardynał Ratzinger) tutaj: "Znaczenie osoby w teologii", Fronda nr 40.
Przypominam, że ten temat dotyczy artykułu Tadeusza. Proszę, jeżeli polemizujecie, polemizujcie przede wszystkim z Autorem. Noliku, jeżeli stawiasz tak odważne tezy, napisz proszę choć kilka słów na poparcie swoich słów. Na jakiej podstawie twierdzisz tak, jak twierdzisz? |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Maveru
Mieszkaniec Śródziemia Nestar

Wiek: 31 Dołączył: 17 Gru 2003 Posty: 46 Skąd: Michel Delving
|
Wysłany: 02-03-2007, 21:27
|
|
|
| Cytat: | | to, co nazywamy "wartościami ogólnoludzkimi" to po prostu etyka chrześcijańska |
| Cytat: | | muzułmanin, hinduista, a nawet ateista, mogą kierować się tymi wartościami wcale nie w imię etyki chrześcijańskiej |
Pytanie jest takie: czy te wartości pojawiłyby się na świecie, gdyby nie było chrześcijaństwa. Czy nie stały się "wartościami ogólnoludzkimi" wtórnie? Czyż nie stały się takie właśnie dzięki chrześcijanom i chrześcijaństwu? I nie mówię o
| Cytat: | | nie zabijaj/nie krzywdź swoich, nie podskakuj w hierarchii do ważniaków, szanuj starszych i opiekuj się dziećmi |
bo są to prawa naturalne (choć nie we wszystkich kulturach rozumiane jednako, vide niepełnosprawne dzieci u Spartan), a jako takie organicznie przynależne ogółowi gatunki. Warto nadmienić, że islam powstał circa 600 lat po chrześcijaństwie (czyż nie naturalne, że wiele przejął z jego etyki), o prawdziwym ateizmie mówić można od "oświecenia" (tym bardziej etyka chrześcijańska była pewnego rodzaju naturalnym środowiskiem w którym wyrośli). Co do hinduizmu, to śmiem twierdzić, że, poza prawem naturalnym, nie ma on wiele wspólnego z etyką chrześcijańską.
I jeszcze, w nawiązaniu do tekstu TAO i refleksji Tallis Keeteon:
TAO: | Cytat: | | wartość i godność jednostki ludzkiej, każdego człowieka z osobna, w miejsce naturalnej etyki rodowo-plemiennej, wolność wyboru w miejsce przypisanego statusu wynikającego z urodzenia |
TK: | Cytat: | | podstawowa etyka, czyli ta sprowadzona do reguł takich jak: (...) nie podskakuj w hierarchii do ważniaków, (...) opiekuj się dziećmi (oczywiście naszymi dziećmi, z naszej grupy) |
Z jednej strony "wartość i godność (...) KAŻDEGO człowieka z osobna", z drugiej naturalna etyka rodowo-plemienna przejawiajaca się w "opiekuj się (...) NASZYMI dziećmi, z NASZEJ grupy". Z jednej "wolność wyboru" z drugiej "miejsce przypisanego statusu", czyli "nie podskakuj w hierarchii do ważniaków". [Mówię, oczywiście o etyce, a nie o odstępstw od etyki.]
Na koniec jeszcze raz o obrazie w NF. Patrzę na nią i sądzę, że to nie tylko sposób siedzenia ("po turecku"), lecz całe upozowanie postaci (w tym i szaty). Jest to raczej pozycja lotosu. NB nie jest to przypadek kazuistyczny. Podobne, synkretystyczne przestawienia Chrystusa spotkać można w niektórych świątyniach chrześcijańskich (?) w Indiach. |
| Ostatnio zmieniony przez Galadhorn 02-03-2007, 21:35, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
Nolimon
Znawca Kronik Zachodu Estelion

Enneagram: 4w5
Pomógł: 55 razy Wiek: 20 Dołączył: 07 Sty 2005 Posty: 949 Skąd: Kraków/Grybów
|
Wysłany: 02-03-2007, 22:03
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | Przypominam, że ten temat dotyczy artykułu Tadeusza. Proszę, jeżeli polemizujecie, polemizujcie przede wszystkim z Autorem. |
W porządku, zacytowałem Ciebie, bo nie czytałem eseju TAO, a ponadto Ty podałeś jego słowa bez cytatu, jeszcze trochę je zniekształcając. Poza tym ciężko polemizować z kimś, kto na Forum jest tylko duchem, a raczej korespondencją . Wg mnie | TAO napisał/a: | | Bo to, co nazywamy wartościami ogólnoludzkimi, to wartości chrześcijańskie. |
różni się wymową od:
| Galadhorn napisał/a: | | bo pisze, że to, co nazywamy "wartościami ogólnoludzkimi" to po prostu etyka chrześcijańska |
chociażby przez to "po prostu". Bo to właśnie nie jest takie proste . Zapodany przez Ciebie później literalny cytat z TAO wiele wyjaśnił, bo już wiem, co on rozumie przez "wartości chrześcijańskie", bez Twojego upraszczania. Polemizować nie zamierzam bo w większej części się zgadzam. Moje słowa z poprzedniego posta interpretować można w świetle cytatu z Lewisa . Ciekawe jest dla mnie w takim razie, czy np. muzułmanin, który przebacza komuś krzywdę, przeczy swojemu wyznaniu i czy można obiektywnie stwierdzić, że kieruje się "wartościami chrześcijańskimi". Chyba że zakładamy, że muzułmanin nie przebacza .
| Arathulion napisał/a: | Ale Gal nie pisze, że kierować się wartościami, o których mówi etyka chrześcijańska, ale w imię np. islamu to źle Gal napisał tylko, że owe wartości ogólnoludzkie zawierają się w etyce chrześcijańskiej. Przynajmniej ja to tak zrozumiałem ^^ |
Ja jednak inaczej, ale bardzo możliwe, że jestem przewrażliwiony na odbieranie prawa do wartości innym religiom. Staram się myśleć duchem ekumenizmu, nie wiem czy dobrze myślę
Swoją drogą, nie raz i nie dwa zastanawiałem się jak "WP" jest odbierane np. przez Japończyków czy Turków . Raz jeden natknąłem się na bloga pewnej kobiety z Afryki, zafascynowanej "Władcą", ale nie pamiętam co konkretnie pisała . Pamiętam dobrze słowa TAO z Polconu (mam nadzieję, że dobrze je zapamiętałem): niechrześcijanie odczytują w "WP" to samo, co chrześcijanie, tylko inaczej to nazywają .
Co Jan Paweł II chciał pokazać, zapraszając m.in. animistów i szintoistów do Asyżu, jeśli nie to, że istnieją pewne "wartości ogólnoludzkie", jak np. pokój? (o niego się chyba wspólnie modlili). Wiem, że znacznie upraszczam, to tylko przykład. Btw, pokój jest też gloryfikowany we "Władcy", przecież książka kończy się powrotem Sama do spokojnej codzienności, a wojna jest pokazana jako okrutne zło.
Moim zdaniem wyznawca każdej wiary znajdzie w "WP" pewną całkiem podstawową warstwę duchowości i moralności, wspólną wyznawcom wszystkich religii i ateistom (czy ateiści odrzucają całkiem duchowość? ).
Parafrazując tytuł artykułu: miód wsiąkł w chleb, ale czy komuś, kto nie przepada za miodem, może smakować chleb? Czy jeśli mu posmakuje, jest potrzeba przekonywania go, że smakował mu dzięki miodowi? |
_________________ - Jakże Eru mógłby wejść w świat, który sam stworzył, On który jest ponad miarę większy? Czy śpiewak może wkroczyć w swą opowieść a twórca w wykonany przez siebie wizerunek?
- On już jest w nim, tak samo jak i poza nim - powiedział Finrod
J.R.R.Tolkien, "Atrabeth Finrod Ah Andreth" |
|
|
|
 |
Maveru
Mieszkaniec Śródziemia Nestar

Wiek: 31 Dołączył: 17 Gru 2003 Posty: 46 Skąd: Michel Delving
|
Wysłany: 02-03-2007, 22:29
|
|
|
| Cytat: | | bez względu na to, kim jesteś (jakiego wyznania), możesz być zbawiony | napisał Arathulion.
I choć w świetle dzisiejszego stanowiska Kościoła Katolickiego, jest to z grubsza teza uznana, to jednak wystrzegać się należy religijnego indeferentyzmu. |
_________________ Misericordias Domini in aeternum cantabo.
 |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 02-03-2007, 22:31
|
|
|
| Nolimon napisał/a: | chociażby przez to "po prostu". Bo to właśnie nie jest takie proste . |
A gdzie TAO pisze, że to "nie jest takie proste"? Jeżeli nie zgadzasz się z TAO, polemizuj z nim tak samo jak często polemizujesz ze mną. Mam (bardzo subiektywne) wrażenie, że ostrze Twojej krytyki wyraźnie stępiało, gdy okazało się, że trzeba poddać krytyce twierdzenia Tadeusza. Czemu?
Proponuję Ci ponadto zakupienie nowej NF. Wtedy będziesz mógł odnieść się do artykułu TAO bez mojego (jakże znieszktałcającego) pośrednictwa. Tak, trochę się poczułem tak jakby... znowu niedobry Gal coś przeinaczył, żeby zwieść na złe zdradliwe chrześcijańskie drogi biednych Elendilich
Zacytowane przeze mnie słowa TAO powinny być kontrowersyjne dla współczesnego świata. Świata, który nie umie zdobyć się na szczerość, żeby na przykład wpisać do preambuły projektu Konstytucji UE, że nasza cywilizacja zasadza się na chrześcijaństwie.
P.S. Aracie, nie wygaszaj swojego ostatniego wpisu. Będzie go tu brakować, gdy zniknie! |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Nolimon
Znawca Kronik Zachodu Estelion

Enneagram: 4w5
Pomógł: 55 razy Wiek: 20 Dołączył: 07 Sty 2005 Posty: 949 Skąd: Kraków/Grybów
|
Wysłany: 02-03-2007, 22:53
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | A gdzie TAO pisze, że to "nie jest takie proste"? |
To moje subiektywne spostrzeżenie. Nie napisałem, że TAO tak napisał
| Galadhorn napisał/a: | | Jeżeli nie zgadzasz się z TAO, polemizuj z nim tak samo jak często polemizujesz ze mną. |
W porządku, ale zauważ, że TAO nie ma na Forum i nie mógłby mi odpowiedzieć, a Ty po pierwsze zgadzasz się z nim, a podrugie jesteś i możesz mi odpowiedzieć .
| Galadhorn napisał/a: | | Mam (bardzo subiektywne) wrażenie, że ostrze Twojej krytyki wyraźnie stępiało, gdy okazało się, że trzeba poddać krytyce twierdzenia Tadeusza. Czemu? |
Odpowiedź jest prosta: w drugim poście dopiero zacytowałeś TAO i tezy zawarte w jego słowach do mnie przemawiają silniej niż Twoje, rozjaśniły mi sprawę.
| Galadhorn napisał/a: | | Proponuję Ci ponadto zakupienie nowej NF. Wtedy będziesz mógł odnieść się do artykułu TAO bez mojego (jakże znieszktałcającego) pośrednictwa. |
Przyznaję, błędem z mojej strony było włączenie się w dyskusję w tym temacie na podstawie jedynie Twojej recenzji. Może zakupię, o ile znajdę. To miesięcznik? Jeśli tak, to może uda mi się go dostać w Empiku, jak będę w Krakowie na zjeździe .
| Galadhorn napisał/a: | Tak, trochę się poczułem tak jakby... znowu niedobry Gal coś przeinaczył, żeby zwieść na złe zdradliwe chrześcijańskie drogi biednych Elendilich |
A ja niedobry chrześcijanin znów postarałem się przyjąć inny punkt widzenia (taki mam charakter - 4w5 w enneagramie - że mam skłonności do nadmiernej empatii ) i wczuć się np. w ateistę czy innowiercę. Nie powinienem?
| Galadhorn napisał/a: | | Zacytowane przeze mnie słowa TAO powinny być kontrowersyjne dla współczesnego świata. Świata, który nie umie zdobyć się na szczerość, żeby na przykład wpisać do preambuły projektu Konstytucji UE, że nasza cywilizacja zasadza się na chrześcijaństwie. |
W tej sprawie jestem za obecnością chrześcijaństwa w preambule. Co szacunek dla innych poglądów, to szacunek, ale historia to historia a kultura to kultura. Tak samo jestem przeciwny zdejmowaniu krzyży ze ścian szkół, bo chociaż szacunek dla mniejszości wyznaniowych musi być, to nie można pozwolić mniejszości "wejść na głowę" większości. |
_________________ - Jakże Eru mógłby wejść w świat, który sam stworzył, On który jest ponad miarę większy? Czy śpiewak może wkroczyć w swą opowieść a twórca w wykonany przez siebie wizerunek?
- On już jest w nim, tak samo jak i poza nim - powiedział Finrod
J.R.R.Tolkien, "Atrabeth Finrod Ah Andreth" |
|
|
|
 |
Tallis Keeton
Mędrzec Ardy Brehon

Teleri
Enneagram: 5w4
Pomogła: 39 razy Wiek: 33 Dołączyła: 28 Gru 2003 Posty: 1946 Skąd: Oleśnica
|
Wysłany: 02-03-2007, 23:33
|
|
|
Przede wszystkim to wydaje mi się, że choć myśl, filozofie dotyczące jednostki,
dotyczące osoby ludzkiej i jej godności, najbujniej rozwinęły się właśnie w cywilizacji naszej, czyli o podłożu judeo-chrześcijańskim, to sama godność osoby ludzkiej, jako wartość nie jest obca np buddyzmowi. Gdyż, filozofia buddyjska (trudno mi to nazwać religią - nie mają tam bogów, wierzą raczej w samodoskonalenie człowieka), czci i szanuje każdą istotę żywą. A owo samodoskonalenie człowika jest przesłanką, która imo jeszcze potwierdza, że osoba i osobowość muszą mieć tam sporą wartość.
| Maveru napisał/a: | | rtość i godność (...) KAŻDEGO człowieka z osobna", z drugiej naturalna etyka rodowo-plemienna przejawiajaca się w "opiekuj się (...) NASZYMI dziećmi, z NASZEJ grupy". |
Zgadzam się. Dla mnie istnieją religie/ideologie/filozofie, które są bardziej lub mniej nastawione na wykluczanie. Chrześcijaństwo wygrało m.in. dlatego, ponieważ było pod tym względem bardziej rozwinięte, powiedzielibyśmy "nowocześniejsze" od innych religii antyku, które - nie należy o tym zapominać - były nacechowane izolacjonizmem, hermetycznością, podziałami, kastowością, odrzucaniem, wykluczaniem itp... Chrześcijaństwo było ówcześnie a dziś jest tym także buddyzm, taką filozofią, która steruje w stronę jak najmniejszego i zmniejszającego się wciąż kręgu odrzucenia i wykluczenia. Religie plemienne i hermeneutyczne - a taką był też wczesny judaizm - prawie już przeminęły, zastąpione przez religie ekspansywne, które nie boją się a nawet pragną misjonarstwa i obecnie dzielimy wyznania na inkluzywne i ekskluzywne. Chrześcinajstwo imo będzie się mieć dobrze dopóty będzie w nim wygrywał nurt inkluzywny.
| Nolimon napisał/a: | TAO napisał/a:
Bo to, co nazywamy wartościami ogólnoludzkimi, to wartości chrześcijańskie.
|
Obecnie tak, gdyż, obecnie przewagę w swiecie mają kultury wywodzace się z chrześcijaństwa. Obawiam się jednak, że w świetlne ekspansywności Chin (nie filozofii chińskich ale totalitarnego państwa) i islamu (nie normalnego ale fanatycznego, fundamentalistycznego) nie potrwa to już długo. Szkoda. Obawiam się zresztą, że następna wojna światowa bedzie miała istotne składniki religijne - nie będzie wyłącznie wojną o słowa, wyobrażenia i idee, będzie na pewno wojną gospodarczo - polityczną ale będzie miała mocne podstawy religijne, w propagandzie obu stron. Mam nadzieje, że wygramy - to znaczy, że wygrają te religie i te nurty w relgiach, które nie zaangażują się w tą walkę. Te, które się zaangażują wybiją się nawzajem a przetrwają imo te, które będą bardziej rozsądne i pokojowe. Mam nadzieje, że będzie to chrześcijaństwo i buddyzm. I parę nurtów politeizmu. I mam nadzieje, że część chrześcijaństwa fanatycznego, czyli zwłaszcza niektóre odłamy protestanckie, będące w istocie niczym innym, jak tylko drugą stroną monety, której pierwszą stroną jest wojujący islam, wybiją się i będzie o paru tłuczków mniej Generalnie imo musi przyjść w XXI wieku fala walk, która zlikwiduje większość nurtów religijnych o charakerze ekskluzywym, takie, jak islam, część protestantyzmu, niektóre odłamy judaizmu. Ocaleją nurty, które postawią na minimalizowanie wykluczenia.
| Maveru napisał/a: | | Z jednej "wolność wyboru" z drugiej "miejsce przypisanego statusu", czyli "nie podskakuj w hierarchii do ważniaków" |
Akurat uważam, że chrześcijaństwo było i jest mocno statusożerne i hierarchiczne, czyli owo nie podskakiwanie do ważniejszego w stadzie będzie tu grało rolę. Wolnośc wyboru jest oczywiście wielką wartością w chrześcijaństwie, ale głównie wyboru duchowego w ramach religii, często jednak owa wolnośc wyboru jest wartością o tyle, o ile nie stanie naprzeciwko, nie stanie w sprzeczności z zasadą hierarchicznej budowy chrześcijańskiego świata. Wolnośc wyboru istnieje ale w kwestiach, że tak powiem umieszczonych w poziomie nie w pionie. Zwłaszcza jest to czytelne w katolickiej odmianie, bo już protestackie są bardziej hmm, nastawione na równość swych wyznawców. Niektóre nie maja nawet kapłanów ani innych duchowych przewodników. Tylko organizatorów uroczystości. Dobrym przykładem są socynianie, o których wkleiłam gdzieś tutekst z Wikipedii.
| Maveru napisał/a: | | bo są to prawa naturalne (choć nie we wszystkich kulturach rozumiane jednako, vide niepełnosprawne dzieci u Spartan |
Eksterminacja starców, chorych i niepełnosprawnych była w większości kultur, tak tych pierwotnych, jak i tych technicznie wyżej stojących. Jest to nie tyle prawo kulturowe ile potrzeba biologiczna, która pojawiała się wtedy, gdy...społeczność radziła sobie pod względem ekonomicznym najlepiej. Inaczej mówiąc takie traktowanie własnych ludzi, z własnej społeczności, miało - i ma dalej - podłoże biologiczne i jest, wcale nie zwaczaniem kryzysu, który już jest (np głód czy zaraza) ale zapobieganiem kryzysowi, który by nastąpił po etapie dobrobytu. Tak wynika ze świetnej książki "Biologia dziesięciu przykazań", gdzie wyjaśnionio czemu nadal istnieje eutanazja i aborcja. Oraz dzieciobójstwo - bo to o nim autor sporo pisze. I, co dziwne, istnieją one nadal, mimo naszego zaawansowania ekonomicznego, gospodarczego i technicznego.
Oczywiscie przychylam się w tej kwestii do zdania większości religii, które twierdzą, że to okrucieństwo i brak człowieczeństwa (choć bez tego, wybiórczego traktowania samego siebie nasz gatunek nie przetrwałby wiele). Obecnie istnieją metody naukowe i techniczne oraz prawne na ograniczenie takich zjawisk, i czynione jest wiele w imię godności jednostki ludzkiej. Z naszego punktu widzenia jest to miłosierne, dobre i słusze. Choć z punktu widzenia przyszłości naszego gatunku już nie. Wiele z obecnych problemów zdrowotnych, jak się dziś sądzi, ma źródło nie tylko w np zanieczyszczeniu środowiska czy toksycznym trybie życia, ale także w tym, że ogromny skok nauk medycznych w ostatnich 200 latach pozwolił przeżywać do wieku reprodukcji znacznie większej liczbie osób posiadających np rozmaite choroby genetyczne. Ja bardzo chwalę sobie dzisiejszą techikię, gdyż, jeszcze 2 wieki temu nie miałabym żadnych szans na przeżycie roku albo dożycie 5 lat. Ale, choć podoba się nam to, co zdołaliśmy uczynić wspaniałego dla przetrwania jednostek w imię godności osoby to niestety nauki medyczne są bezlitosne - twierdzą, że za to zapłacimy w przyszłości. Ludzie obecnie żyjący to potomkowie tych, najsilniejszych, którzy byli odporni i przetwali zarazy XIV i XVI wieku. Oni pozostawili nam nieocenione dziedzictwo genetyczne - różnych typów odporności. Jaką odpornośc zostawimy tym z bo XXV wieku?
Istnieje, jak można wnosić z tej książki etyka "biologiczna", taka pierwotna, jak szanowanie władzy oraz opieka nad własną grupą (chyba, że eliminacja jej części - głównie dzieci - jest niezbędna dla jej późniejszego przetrwania) oraz bardziej skomplikowana etyka "kulturowa", która rozwija się w miarę komplikowania się relacji pomiędzy coraz to większą i bardziej różnorodną ludzkością. W tym tyglu, który tworzymy dzisiaj zastosowanie idei wykluczenia przez daną grupę nie jest najlepszym pomysłem na przetrwanie grupy. A grupa, która zechce walczyć z całym światem zginie - jej przedstawiciele wyginą na wojnach albo się zasymilują.
Dobrym przykładem n ataką "etykę" pierwotną jest tutaj bajka o Jasiu i Małgosi Książka ta podaje to, jako jeden z przykładów na tradycje dzieciobójstwa w średniowieczu. Otóż na terenach północnych Niemiec przebadano księgi parafialne i kroniki z XIII wieku, z czasów, gdy, jak się sądzi powstała ta bajka. Ale to nie jest tylko bajka ale także reminiscencja prawdziwej fali wydarzeń - serii dzieciobójstw, których paięć przechowała się w krążącej po tej okolicy strasznej legendzie. Częstym sposobem było wyprawianie dzieci do lasu, i to nie w rodzinach głodujących, wcale nie, bo własnie w tych, które poprawiały swój status majątkowy. A zwłaszcza w rodzinach, które dorobiły się nowej mamusi. Tak, macochy w XIII wiecznych Niemczech często likwidowały, zabijały lub zadręczały dzieci pierwszej żony, bo widziały w nich oczywistych rywali własnego potomstwa. Kobiety te, nie mogły pozwolić aby ich dzieci miały niższy status majątkowy i społeczny a miałyby taki, gdyby ich matce coś się przytrafiło. Najwięcej takich przypadków występuje wśród kobiet, których dzieci - czyli ich wielka, życiowa inwestycja - mają już zaawansowany wiek lat 10 - kilkunastu. Jeśli kobiety miały dzieci dopiero w wieku niemowlęcym, to nie było wśród nich tak wielu zamachów na życie lub zdrowie starszego, przyrodniego rodzeństwa. Z powodu równie prostego - to rodzeństwo wyjdzie z domu wcześniej, jak moje dorośnie do objecia majątku a poza tym przydaje się do pomocy mnie, jako matce małego dziecka. Jest dośc duże by pracować i zajmować się domem i przyrodnim rodzeństwem. Dodatkowo wyśledzono w starych dokumentach, w jakim wieku bywały najczęściej dzieci, które padały ofiarą zbrodni macochy - otóż, były to dzieci w najmłodszym wieku a starsze, nastoletnie już nie. Pewnie dlatego, że nastolatki nie były już tak bezbronne i ufne, i że miały już dośc sił, by się obronić. To własnie etyka plemienna, naturalna, prymitywna w działaniu. Mit złej macochy nie wziął się z niczego.
| Maveru napisał/a: | | o prawdziwym ateizmie mówić można od "oświecenia" |
A właśnie nie Ateiści istnieli i w kulturach politeistycznych antyku - mozna chyba zaryzykować tezę, że politeizmy antyku same się zlikwidowały, bo po prostu ich wyznawcy w dużej części stali się ateistami. Zresztą byli wówczas sądzeni i stracani za ateizm. A co najmniej szli do więzienia. W społeznościach, gdzie dominowało chrzescijanstwo, ateiści także istnieli ale w ukryciu, przez większośc czasu po prostu nie mieli szansy na ujawnienie się i przezycie. Dziś to już przeszłość, ale innowierstwo a takze ateizm, nadal, w większości państw posiadających religię państwową jest zbrodnią. Tak sie dzieje, gdy państwo staje się p.wyznaniowym - teokracją. Albo, gdy przyjmuje jakas inną, para - religijną ideologie totalną np komunizm.
| Maveru napisał/a: | | czy te wartości pojawiłyby się na świecie, gdyby nie było chrześcijaństwa |
Cóż, imho rozwinęłyby się pod szyldem innej duchowej czy religijnej formacji.
| TAO napisał/a: | | przekonanie o nieodwracalności, liniowości czasu w miejsce wiary w cykliczny charakter dziejów [...] co umożliwia rozwój nauki. |
Ośmielam się niezgodzić. Gdyż istnieją na przykład i rozwijają się nauki fizyczne i kosmologiczne w Indiach a przecież tamtejsi fizycy i astronomowie, nadal, jako wyznawcy swych wiar, wyznają ową cykliczność. A powinni nie mieć tam nauki, tak?
poz
tal |
_________________ "Fanfiction ate my brain, whats your excuse?"
http://www.fanfiction.net/u/242280/Tallis_Keeton
http://issuu.com/talliskeeton/docs |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 03-03-2007, 01:00
|
|
|
| Achika napisał/a: | | Oczywiście, że by się nie pojawiły. Przed chrześcijaństwem to w ogóle ludzie biegali na czworakach i zjadali się wzajemnie, a pojęcie osoby wymyślił papież, a nie jacyś tam Rzymianie. [przerwócenie oczami] |
Nadanie nowego, filozoficznego znaczenie terminowi gr. prosopon, łac. persona zawdzięczamy jednocześnie chrześcijanom i Rzymianom, czyli rzymskim chrześcijańskim filozofom (np. Tertulianowi), którzy przez swoje teologiczne rozważania nad Osobami Trójcy Świętej wypracowali nowe pojęcie istoty ludzkiej jako indywidualnej osoby (porównaj Achiko wizję człowieka u Arystotelesa i u św. Tomasza Akwinaty, a będziesz wiedziała jak ważne jest wypracowanie pojęcia osoba dla naszej zachodniej kultury). W językach słowiańskich termin osoba nabiera obecnego znaczenia również dopiero po przyjęciu chrześcijaństwa.
Tallis, Chiny, Japonia czy Indie są dziś krajami, które włączyły się w rozwój nauki właśnie dlatego, że elity naukowe odrzuciły m.in. dawne pojęcie czasu. Okcydentalizacja Japonii to przede wszystkim czasy reform Meiji, dla Chin kluczowym momentem było odrzucenie dawnych naturalistycznych religii opartych na cykliczności i przyjęcie linearnej wizji dziejów za sprawą (o ironio) marksizmu-leninizmu (mówi się, że chrześcijaństwo ma obecnie w Chinach przetarty szlak i lepsze niż niegdyś perspektywy właśnie dzięki temu, że Chińczycy poznali liniowy czas pod postacią komunistycznej wizji "Postępu"), hinduscy uczeni aby coś znaczyć w świecie musieli przejść okcydentalizację na brytyjskich uczelniach, a ich dzisiejsze uniwersytety nawiązują bardziej do tradycji Oksfordu czy Harvardu niż do jakichś przyświątynnych szkół religijnych. TAO ma moim zdaniem całkowitą rację widząc w chrześcijaństwie tę siłę, która poruszyła ludzkie dociekania, poszukiwania nowych ziem, odkrycia (tak rozumiem jego tezy). Dzisiejszy zlaicyzowany świat zachodni wciąż jeszcze czerpie swą energię z tego, co nazywamy "wartościami chrześcijańskimi". Pytanie tylko, jak długo będzie je jeszcze kultywował - choć tak często zapomina się o chrześcijańskich korzeniach tego, co nazywamy Zachodem, ta energia wciąż jest obecna w naszej kulturze pod postacią "humanizmu", "praw człowieka" itd. Na naszych oczach następuje jednak erozja tego, co jest naszym fundamentem. To jest refleksja wielu współczesnych. |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Tallis Keeton
Mędrzec Ardy Brehon

Teleri
Enneagram: 5w4
Pomogła: 39 razy Wiek: 33 Dołączyła: 28 Gru 2003 Posty: 1946 Skąd: Oleśnica
|
Wysłany: 03-03-2007, 03:00
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | hinduscy uczeni aby coś znaczyć w świecie musieli przejść okcydentalizację na brytyjskich uczelniach |
To ja nie mówię, że oni są jacyś ciemni Tylko, że na ich przykładzie można podważyć tezę, że, aby być zdatnym do uprawiania współczesnej nauki trzeba mieć wyznanie religijne zakładające liniowość czasu a nie jego cykliczność. A uczeni hinduscy nadal mają te religie mówiące o cykliczności. Więc po prostu jedno drugiemu nie przeszkadza, są fizykami i na gruncie fizyki zgadzają się z liniowością ale ich metafizyka jest oparta na cyklach czasu. Troche tak, jak z kreacjonizmem i ewolucją, można wierzyć, że Bóg stworzył świat, w sensie metafizycznym ale to się wcale nie sprzecza z teorią ewolucji, na planie fizycznym.
poz
tal |
_________________ "Fanfiction ate my brain, whats your excuse?"
http://www.fanfiction.net/u/242280/Tallis_Keeton
http://issuu.com/talliskeeton/docs |
|
|
|
 |
Sevolas
Mieszkaniec Śródziemia

Wpatrzony w Círdana
Enneagram: 5w4
Dołączył: 17 Lut 2007 Posty: 31 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 03-03-2007, 07:30
|
|
|
| Arathulion napisał/a: | | Dla mnie najwyższą ma chrześcijaństwo (katolicyzm), bo ono zakłada, że bez względu na to, kim jesteś (jakiego wyznania), możesz być zbawiony |
To jest stanowisko wielu szkół hinduistycznych, a jeśli chodzi o katolicyzm papieski, to słyszałem o dokumencie Dominus Iesus i kłóci mi się on z tym, co napisałeś.
| Galadhorn napisał/a: | | hinduscy uczeni aby coś znaczyć w świecie musieli przejść okcydentalizację na brytyjskich uczelniach, a ich dzisiejsze uniwersytety nawiązują bardziej do tradycji Oksfordu czy Harvardu niż do jakichś przyświątynnych szkół religijnych. |
Ale cóż jest w tym dziwnego? Jeśli chcieli coś znaczyć w świecie zachodnim, musieli posłużyć się wartościami, które tam są cenione.
Zupełnie inną kwestią jest to, czy tego chcieli, bo obawiam się, że swoje koncepcje na życie angielscy chrześcijanie po prostu im narzucili. Oczywiście w imię "wyższego celu".
| Galadhorn napisał/a: | | TAO ma moim zdaniem całkowitą rację widząc w chrześcijaństwie tę siłę, która poruszyła ludzkie dociekania, poszukiwania nowych ziem, odkrycia |
To fakt, chrześcijaństwo jest bardziej materialistyczne i mniej nastawione na osobisty rozwój niż tradycje wschodnie. |
_________________ hej dol, merry dol! |
| Ostatnio zmieniony przez Sevolas 03-03-2007, 07:47, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 03-03-2007, 07:45
|
|
|
| Sevolas napisał/a: | | To jest stanowisko wielu szkół hinduistycznych, a jeśli chodzi o katolicyzm papieski, to słyszałem o dokumencie Dominus Iesus i kłóci mi się on z tym, co napisałeś. |
Jeżeli tylko słyszałeś o tym znakomitym dokumencie, a go nie czytałeś, to serdecznie polecam Ci tę lekturę (np. tutaj). Mówi on o przede wszystkim o tym, że jest tylko jeden Zbawiciel, który jednak przyszedł zbawić każdego człowieka, niezależnie od jego czasu, miejsca i wyznania. Dokument ten mówi też o tym, że Zbawiciel działa w świecie poprzez Swój Kościół, poza którym nie ma zbawienia, przy czym granice tego Kościoła w niewidzialny sposób obejmują wszystkich ludzi szukających Dobra. Piękna jest w tym dokumencie ta konkluzja (pogrubienie moje):
| Cytat: | | Objawienie Chrystusa będzie nadal w historii «prawdziwym drogowskazem» dla całej ludzkości: «prawda, którą jest Chrystus, domaga się, by ją przyjąć jako uniwersalny autorytet». Chrześcijańska tajemnica przekracza bowiem każdą barierę czasu i przestrzeni i urzeczywistnia jedność rodzaju ludzkiego: «Wszyscy ludzie, wywodzący się z różnych krajów i tradycji, zostają powołani w Chrystusie do udziału w jedności rodziny dzieci Bożych. (...) Jezus obala mury podziału i zaprowadza nie znaną dotąd i doskonałą jedność przez uczestnictwo w Jego tajemnicy. Ta jedność jest tak głęboka, że Kościół może mówić za św. Pawłem: 'Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga' (Ef 2, 19)» 102. |
Jeżeli kontrowersyjne jest to, że TYLKO Pan Jezus jest Bogiem, że tylko On zbawił świat i że tylko w Jego Kościele jest pełnia Objawienia i Jego Darów, to chcemy jako chrześcijanie być w ten oto sposób jak najbardziej "kontrowersyjni". Dominus Iesus to bardzo ważny i potrzebny nam - chrześcijanom - dokument. Uczy bowiem, że zbawienie jest darem dla każdego człowieka - czy należy on w widzialny czy niewidzialny sposób do Kościoła rzymsko-katolickiego, w którym jest pełnia Objawienia i sakramentalnych Darów - w którym On działa najpełniej.
Przepraszam za OT, ale chciałem wyjaśnić, jaki jest główny sens dokumentu Dominus Iesus. |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Sevolas
Mieszkaniec Śródziemia

Wpatrzony w Círdana
Enneagram: 5w4
Dołączył: 17 Lut 2007 Posty: 31 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 03-03-2007, 07:58
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | Jeżeli tylko słyszałeś o tym znakomitym dokumencie, a go nie czytałeś, to serdecznie polecam Ci tę lekturę |
Nie wiem, kiedy dałem Ci powód, byś traktował mnie "z góry". Nie wspominałbym bym o dokumencie, którego nie czytałem.
| Galadhorn napisał/a: | | Mówi on o przede wszystkim o tym, że jest tylko jeden Zbawiciel, który jednak przyszedł zbawić każdego człowieka, niezależnie od jego czasu, miejsca i wyznania. |
Tu jest sprzeczność logiczna, bo uznanie Jezusa za Boga-Zbawiciela oznacza zostanie chrześcijaninem, a więc mówienie o tym, że można zostać zbawionym wyznając religię, która Jezusa z Boga nie uznaje, jest fałszywe.
| Galadhorn napisał/a: | | Dokument ten mówi też o tym, że Zbawiciel działa w świecie poprzez Swój Kościół, poza którym nie ma zbawienia, przy czym granice tego Kościoła w niewidzialny sposób obejmują wszystkich ludzi szukających Dobra. |
To jak z tymi różnokolorowymi fordami, z których każdy musiał być czarny.
Właśnie o to mi chodzi. Katolicyzm zapewnia o zbawieniu wszystkim, którzy go przyjmą, a szkoły hinduistyczne mówią o zbawianiu wszystkich gorliwych i oddanych aktualnie wyznawanej religii. |
_________________ hej dol, merry dol! |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 03-03-2007, 08:15
|
|
|
Sevolasie, napisałeś przecież:
| Cytat: | | jeśli chodzi o katolicyzm papieski, to słyszałem o dokumencie Dominus Iesus i kłóci mi się on z tym, co napisałeś. |
"Słyszałem o dokumencie" to nie to samo, co "czytałem dokument".
W tym rzecz, że katolicy głoszą (m.in. w dokumencie Dominus Iesus), iż Pan Jezus zbawia wszystkich ludzi, którzy chcą Dobra (czyli przyjmują dobrowolnie dar Pana Jezusa, jakim jest Jego Zbawienie) - także tych, którzy żyli w czasach przedchrześcijańskich oraz tych, którzy dziś są nieświadomymi uczniami Chrystusa w buddyzmie, islamie, animizmie, hinduizmie, ateizmie itd. Chciałbym to wyjaśnić, bo wydaje mi się, że to nieporozumienie oddala wciąż wielu ludzi od Ewangelii. Kościół jako komunia ludzi z Bogiem z zasady obejmuje całą ludzkość - tych świadomych członków Kościoła, ale też ogromną liczbę ludzi, którzy żyli i żyją poza widzialnymi granicami Kościoła. Tych ludzi określa się po łacinie jako animae naturaliter christianae.
Nieprawdą jest, że Kościół powszechny głosi zbawienie samych katolików (czy samych chrześcijan), a wyklucza zbawienie nie-katolików (czy szerzej nie-chrześcijan)! Poza Kościołem nie ma zbawienia, bo zbawieniem jest Bóg, który objawia się najpełniej w Kościele. Ale sam Kościół to też miliardy ludzi dobrej woli, którzy nie mieli okazji poznać Chrystusa i Go nominalnie przyjąć jako swojego Zbawcy. Kościół od początku głosił, że zbawienie obejmuje każdego człowieka, który wybiera w swoim sumieniu Dobro (to ci "ludzie dobrej woli" czy też animae naturaliter christianae). "Chrześcijańska tajemnica przekracza bowiem każdą barierę czasu i przestrzeni i urzeczywistnia jedność rodzaju ludzkiego".
Nolimon przypomniał wyżej cytat z Kronik narnijskich, który świetnie oddaje to, o czym chcę powiedzieć. Są to słowa Aslana wypowiedziane już w Prawdziwej Narnii do kalormeńskiego księcia:
| Cytat: | | Cokolwiek złego uczyniliście w imię Aslana, uczyniliście to w imię Tasza, cokolwiek dobrego uczyniliście w imię Tasza uczyniliście to w imię Aslana. |
|
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Sevolas
Mieszkaniec Śródziemia

Wpatrzony w Círdana
Enneagram: 5w4
Dołączył: 17 Lut 2007 Posty: 31 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 03-03-2007, 10:55
|
|
|
| Galadhorn napisał/a: | | "Słyszałem o dokumencie" to nie to samo, co "czytałem dokument". |
Racja, mój błąd. Przepraszam.
| Galadhorn napisał/a: | | W tym rzecz, że katolicy głoszą (m.in. w dokumencie Dominus Iesus), iż Pan Jezus zbawia wszystkich ludzi, którzy chcą Dobra (czyli przyjmują dobrowolnie dar Pana Jezusa, jakim jest Jego Zbawienie) - także tych, którzy żyli w czasach przedchrześcijańskich oraz tych, którzy dziś są nieświadomymi uczniami Chrystusa w buddyzmie, islamie, animizmie, hinduizmie, ateizmie itd. |
Ciężko jest przyjąć Jezusa za Zbawiciela, a nawet znać go, jeśli żyło się na długo przed nim. Inny problem to podciąganie pod "uczniów Jezusa", przyznasz, że trochę na siłę, wszystkich tych świadomie nieuznających jego boskości.
| Galadhorn napisał/a: | | Kościół jako komunia ludzi z Bogiem z zasady obejmuje całą ludzkość - tych świadomych członków Kościoła, ale też ogromną liczbę ludzi, którzy żyli i żyją poza widzialnymi granicami Kościoła. Tych ludzi określa się po łacinie jako animae naturaliter christianae. |
Widzę tu duże podobieństwo do hinduizmu, a szczególnie do śiwaizmu i wisznuizmu. Chodzi mi tu o pojęcie w sanskrycie nazywane dharmą oraz agjata sukriti. To pierwsze jest pewną przeznaczoną nam drogą, a drugie jest nieświadomym spełnianiem pobożnych uczynków. Dharma i agjana sukriti zbliżać mają do wyzwolenia. Co ciekawe zbawienia, o jakim mowa jest w chrześcijaństwie, hinduizm (cokolwiek to nieprecyzyjne pojęcie ma oznaczać) nie traktuje jako wyzwolenia, a jedynie jako etap na drodze. |
_________________ hej dol, merry dol! |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|

Emotikony |