Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 19-03-2007, 21:21 Okruszki lembasa
Nie zakładałbym tego tematu, gdyby nie wrodzona dla każdego człowieka próżność ( ) i fakt, że skoro Okruszki lembasa są ciągle rozwijającym się cyklem opowiadań, powinny być gdzieś usystematyzowane, zebrane, opisane itd.
Do tej pory z zamierzonych i niezamierzonych okruszków autor napisał/a:
Tharkûn-aglâb
Słowa i gesty
Kołysanka, której nie dane mi było zaśpiewać
Zbrodnia w Shire
Sáravë
Ojciec ojca z ojca jak i dzieci ich dzieci
Popioły
Opowieść za stara na dzisiejszą noc
Upadek
Jezioro
Oghor-hai
Braterski uścisk
Robactwo
Wszystkie można pobrać w tym temacie. Oczywiście bezpłatnie.
Co to są te okruszki? Nic innego, jak dziwne, krótkie opowiadanka umiejscowione gdzieś na uboczu głównych linii fabularnych historii Śródziemia. Czasem są to dopełnienia wątków, czasem interpretacje niedomówień, lecz zawsze doskonała zabawa dla autora.
Kto powinien czytać okruszki? Z pewnością nie wszyscy, gdyż wydaje mi się, że napełniam swoje literackie wypociny wieloma odniesieniami do historii Śródziemia, mniej znanych postaci, oraz nie opisuję rąbania toporkiem setek goblinów. Na pewno nie spodoba się wszystkim, ale przecież kto pisze dla wszystkich, robi to dla nikogo.
Narodziły się one przez poczucie niesprawiedliwości, polegającym na ocenianiu innych w temacie o naszych bajkach i opowieściach, przy jednoczesnym braku prezentacji własnej prozy. Na pierwszy ogień poszedł Tharkûn-aglâb. Dziękuję wszystkim, którzy wyrazili się pozytywnie o tym debiucie. Każda z tych ocen była dla mnie bardzo ważna. W szczególności słowa wdzięczności kieruję do Marigold, która jest koszmarem każdego pisarza. Od litanii nieścisłości i niedociągnięć jakie mi zafundowała poczułem się o wiele lepiej. W załączniku umieszczam nieco poprawioną wersję i od razu odpowiadam na najczęściej zadawane pytanie: to przeskakiwanie z tematu na temat i wszelkie "minusy" formy, jaką jest gawęda były zamierzone.
Kolejnym utworem, który powstał (w 99,9%) jest opowiadanie "Słowa i gesty". Inne niż Tharkûn-aglâb, pisane w 3 os., bardziej nastawione na symbolizację, niż "swojskość". W centrum opowieści znajduje się niejaki Curunír. Nie zamieszczam go na razie na forum, gdyż niektóre z tytułowych słów mogą być nieco za ostre dla młodszych użytkowników. Chociaż nie są to przekleństwa, to... no pogadam jeszcze o tym z Galem.
Temat powstał jednak przede wszystkim dla Was. Jeśli ktoś chce o coś zapytać, podyskutować o postaciach, wydarzeniach itp. opisanych w okruszkach - będę rad!
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Ostatnio zmieniony przez Tornene 18-03-2010, 20:44, w całości zmieniany 10 razy
Arathulion [Usunięty]
Wysłany: 19-03-2007, 22:19
Niestety nie będzie konstruktywnej krytyki z mojej strony, bo nie umiem krytykować. Umiem najwyżej powiedzieć, czy mi się coś podoba, czy nie. A pierwszy Okruszek lembasa podoba mi się bardzo
Po pierwsze: uwielbiam taką gawędę! Taki styl wciąga tego, kto czyta, jest taki cieplejszy
Po drugie: podziwiam twoją pomysłowość! Nie tylko za zauważone już przez Gala "Wszystkie włosy ci z tej bródki małej powyrywam, ty potworze jeden." ale także za np. "Nie będę chował brody za plecy, prawdę od razu ci rzeknę". Słowa krasnoludów brzmią tak prawdziwie i naturalnie, że ani myśli mi się wątpić, że w Śródziemiu było inaczej. To bardzo udana rekonstrukcja (choć to słowo brzmi sztucznie przy naturalności opowiadania).
Po trzecie: no po prostu przedstawienie zwykłego, krasnoludzkiego życia: teksty o piwie, krasnoludzkich dzieciach... Miód - malina! Więcej takich smakołyków!
Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 25-03-2007, 20:24
Przyszedł czas na publikację drugiego okruszka. Zwie się on Słowa i gesty.
Jest całkiem inny, niż poprzednik, ale myślę, że też ma coś ciekawego do zaoferowania. Ciekaw jestem Waszych opinii. Który podobał Wam się bardziej, czy coś Wam nie pasuje w którymś z nich? Utwór zamieszczam w załączniku. Miłego czytania.
Uwaga! opowiadanie zawiera słowa uznawane za nieodpowiednie dla bardzo młodych ludzi! Jeśli zaliczasz się do tej grupy, to może lepiej nie czytaj...
Pragnę podziękować Arathulionowi za nieocenione wsparcie w kwestii quenejskich dialogów.
Czekam na opinie...
Korzystając z okazji, pragnę jeszcze poinformować, iż Hyalma przetłumaczyła Tharkûn-aglâba na rosyjski! Publicznie powiem tylko tyle, że poradziła sobie z tym wcale nie łatwym do tłumaczenia tekstem wyśmienicie! Przekład ów znajdziecie na jej blogu
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Jestem po lekturze tak Słów i gestów, jak i Tharkûn-aglâba. Gdybym miał porównać środki wyrazu, moc słowa, oddziaływanie na moją wyobraźnię, Tharkûn-aglâb wygrywa. Jednak i obok Słów i gestów nie można przejść obojętnie. Opowiadanie (nie chcę użyć słowa fanfik, to serdecznie go nie znoszę) jest chyba bardziej zrozumiałe dla kogoś, kto zna już Władcę Pierścieni (i to dobrze), podoba mi się, że wykorzystuje tematy, które podejmowaliśmy na Forum (np. motyw ducha Sarumana po jego nagłej śmierci), otwiera pole do dyskusji nad motywami Curuníra. Język Tornika jest bardzo plastyczny i jego opowiadania po prostu widzę - byłyby świetne do sfilmowania przez "GooldMaggot Pictures" ( ).
W opowiadaniach Tornene bardzo lubię wykorzystywanie mniej znanych elementów świata przedstawionego (wspaniałe były wariacje nt. brodatości dzieci krasnoludzkich!). Świetnie, że Tornik wykorzystał znajomość quenya naszych Elendilów, bo dialogi w elfickim bardzo wzbogacają Słowa i gesty (i znowu nawiązanie do tematu o tym, dlaczego enty preferowały quenya nad inne języki elfickie).
Jestem pod wielkim wrażeniem i czekam na kolejne okruchy.
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 31-03-2007, 10:39
Dziękuję Ci ślicznie, zacny Ryśko z Sosnowca
Galadhorn napisał/a:
Gdybym miał porównać środki wyrazu, moc słowa, oddziaływanie na moją wyobraźnię, Tharkûn-aglâb wygrywa.
U mnie też. Jestem jednym z tych, którzy cierpią na syndrom pierwszego kroku. Ale jest już zalążek trzeciego utworu, którym nastraszyłem Marigold, więc do trzech razy sztuka, prawda? Od razu mówię, że będzie baaardzo specyficzny.
Galadhorn napisał/a:
jest chyba bardziej zrozumiałe dla kogoś, kto zna już Władcę Pierścieni (i to dobrze), podoba mi się, że wykorzystuje tematy, które podejmowaliśmy na Forum (np. motyw ducha Sarumana po jego nagłej śmierci), otwiera pole do dyskusji nad motywami Curuníra.
Nie umiem pisać o wyolejkowanych mięsniakach z trzymetrowymi mieczami i piersiastych wojowniczkach, zabijających setkami orków. Poza tym tak właśnie od początku miało być, że film nie wystarcza do zrozumienia Okruszków...
Galadhorn napisał/a:
Język Tornika jest bardzo plastyczny i jego opowiadania po prostu widzę - byłyby świetne do sfilmowania przez "GooldMaggot Pictures" ( ).
Na następnym spotkaniu omówimy warunki umowy i szczegóły praw autorskich
Galadhorn napisał/a:
Świetnie, że Tornik wykorzystał znajomość quenya naszych Elendilów, bo dialogi w elfickim bardzo wzbogacają Słowa i gesty (i znowu nawiązanie do tematu o tym, dlaczego enty preferowały quenya nad inne języki elfickie).
Tak, kontrast był dla mnie bardzo ważny w tym opowiadaniu. Dziękuję jeszcze raz za pomoc, Arathulionku!
Cytat:
Jestem pod wielkim wrażeniem i czekam na kolejne okruchy.
Tak więc na razie nie jest źle. Pádrë i Hyalma są na +, Marigold raczej na -, a Aracik wstrzymał się od głosu, jeśli dobrze pamiętam . Dzięki za opinie!
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Arathulion [Usunięty]
Wysłany: 31-03-2007, 12:04
Tornene napisał/a:
a Aracik wstrzymał się od głosu, jeśli dobrze pamiętam
To, że Aracik nie umie pisać rozbudowanych i trzymających się kupy recenzji, nie znaczy, że nie umie w ogóle wyrazić opinii. Co z tego, że opinia jest krótka, a brzmi: "bardzo mi się podoba!"?
Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 04-04-2007, 00:21
Wiecie co mnie dziwi? Całkiem niemało zaistniało ściągnięć obu okruszków, a w temacie wypowiedziały się dwie osoby (3 licząc samowygaszoną Adancię ). A reszta albo nie przeczytała, albo ma mój narcystyczny procent osobowości w głębokim poważaniu. Wyjdzie na to, że piszę tak naprawdę dla tylu osób, że mógłbym ich zliczyć na prywatnych palcach.
W temacie o naszych bajkach i opowieściach wypowiedzieli się o staruszku Tharkûnie Shiryu, Eldarion I, Hyalma i Vindálf. Ciekaw jestem jak stoi on w Waszej hierarchii w porównaniu ze Słowami i gestami. Czy podzielacie ocenę Pádrë? Pytam, bo za jakiś czas pojawi się trzeci okruszek i chcę poznać zdania współforumowiczów, nim zniechęcą się oni formą tego nadciągającego
Nikt, kto przeczytał nie ma ochoty się wypowiedzieć? Ten temat służy do dzielenia się wrażeniami. Ja wciąż zapraszam, zachęcam, optuję za, agituję itd...
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Można to było, Tornene, wyrazić w bardziej łagodny sposób. Ale rozumiem, że być może chciałeś tym pokazać piękno mowy dobrych i ohydę mowy złych
Tornene zrobił to dokładnie w duchu świata Tolkiena. Również u Profesora sposób mówienia bohaterów czy wręcz całe języki wyrażają poziom etyczny mówiących nimi postaci. Tu fonoestetyka tak droga Profesorowi łączy się z obserwacjami etycznymi. I nie jest to żadną miarą forma potępienia. Po prostu obserwacja rzeczywistości. Wystarczy stanąć przez chwilkę pod osiedlowym sklepem, albo przejechać się tramwajem, żeby usłyszeć naszych rodzimych "Dunlandczyków". A tacy "Dunlandczycy" nie są wcale po stronie "zła". Oni, podobnie jak każdy z nas, atakowani są wciąż przez zło, ale mają też szansę stanąć po stronie dobra. A wybór dobra jakże często łączy się ze zmianą sposobu mówienia, prawda?
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
Kiedy czytam fanfik, oceniam go jako organizm osobny od książek Tolkiena, a więc interesuje mnie to, co czytam w danym momencie i mało interesuje mnie tu zgodność z duchem Śródziemia lub jej brak
A mnie interesuje to, jak taka opowieść łączy się z głównym nurtem sagi. Jeżeli nie interesuje Cię zgodność ze Śródziemiem, to po co piszesz swoje "fanfiki" o Śródziemiu? Jeżeli chcesz coś przekazać czytelnikom, a jest to coś zgoła innego niż "wartości tolkienowskie", czemu nie piszesz tworząc własny świat przedstawiony?
I czemu wygaszasz?
Opowiadania Tornene uważam za świetne, bo nie tylko są ciekawe literacko, ale też współgrają mi z Tolkienowskim światem. Twoich nie czytam, bo wiem, że nie znajdę tam tego, co kocham u Tolkiena
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 04-04-2007, 15:37
Adaneth napisał/a:
Czy mi się wydaje, czy dziedziczysz po Mamusi ową nienasyconą chęć zbierania samych pochwał, najlepiej publicznie?
Kopytko Nie wiem, bo nie jestem obiektywny.
Dagnerie napisał/a:
Jednak moim zdaniem stają w baardzo dużym kontraście ze słownictwem Dunlandczyków, które jak na mój gust i jak na moje rozumienie Śródziemia jest zbyt prymitywne i zbyt kolokwialne. Można to było, Tornene, wyrazić w bardziej łagodny sposób. Ale rozumiem, że być może chciałeś tym pokazać piękno mowy dobrych i ohydę mowy złych
Nie, nie chodziło mi o podział na dobrych i złych, ale o kontrast języków - o wulgarny, ubogi język, który kształtował się w danym środowisku, niezmienną dostojność łaciny Śródziemia i obłudę zwykłych słów. Bo mowa jest tu zaledwie połową nośnika emocji i prawd - gesty czasem mówią więcej, niż słowa... Powtarzam, że nie chodziło o łatwe rozwiązania urwis-analfabeta i grzeczny-prymus. Przywołana przez Gala idea fonoestetyki też jest mi bliska. "Ich słowa zdradziły, skąd pochodzą", jak to gdzieś w Biblii było napisane. Ktoś zna może konkretną formę, czyli jak to naprawdę leciało?
Dagnerie napisał/a:
Kiedy czytam fanfik, oceniam go jako organizm osobny od książek Tolkiena, a więc interesuje mnie to, co czytam w danym momencie i mało interesuje mnie tu zgodność z duchem Śródziemia lub jej brak
A ja właśnie osadzam okruszki ściśle w Śródziemiu i nawet jak przedstawiam inne spojrzenie na sytuację, to staram się nie szaleć zbytnio, jeśli chodzi o szokowanie, zaskakiwanie i ogólną swawolę tematyczną Tu chyba nasze podejście się najbardziej rozmija, prawda?
Dagnerie napisał/a:
Bo to, cytuję z gg, "robota pracochłonna, czasochłonna, ciężka, często dobijająca"
Pełna zgoda
Czy słusznie zakładam, iż czytałaś droga Dagnerie tylko drugiego okruszka?
Dzięki za opinię.
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Edain Pomogła: 3 razy Wiek: 30 Dołączyła: 25 Gru 2004 Posty: 353 Skąd: Kraków
Wysłany: 04-04-2007, 21:20
Przyznaję się bez bicia, że dopiero teraz przeczytałam opowiadania Cóż Ci powiedzić, Tornenku.. jestem pod wrażeniem Styl Twoich opowiadań jest tak zbliżony do tego, co pisał Tolkien, że czytając można sie zapomnieć Uwielbiam takie dopełnienia historii Śródziemia i domagam się więcej
Co do fanfików Morci a opowiadań Tornenka, to dwie inne sprawy i mając na uwadze, że nie wszystkich może zachwycać tematyka tego, co pisze Morin, to uważam, że pisze równie dobrze, ale to taki mały
_________________
Zgaś moje oczy, ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.
Rilke od W
valhalla [Usunięty]
Wysłany: 04-04-2007, 23:34
Niestety trwa u mnie SOT (Sydrom Oblężonej Twierdzy), wywołany pracą i treningami, a jednego i drugiego namnożyło się ostatnio i wygląda na to, że dopiero po Tolk Folku trochę odetchnę.
Przeczytałam jednak w końcu "Słowa i Gesty" i na temat tego opowiadania (też nie lubie słowa 'fanfik' na określenie dobrze napisanego tekstu) się najpierw wypowiem. Btw. jakiś pech prześladował proces otworzenia tekstu - trzy razy otwierałam w czymś, co się nazywa Xpdf. Z przyzwyczajenia następnie próbowałam pociągnąć gryzoniem dolny prawy róg, aby powiększyć sobie okienko. A ponieważ jakiś pomysłowy projektant interfejsu umieścił tam przysisk "QUIT", za każdym razem program mi się zamykał No ale w końcu się udało, szybko się uczę na błędach, a co :]
Ale wrócę do tematu. No więc właśnie - opowiadanie jest napisane dobrze, naprawdę dobrze. Znalazłam kilka interpunkcyjnych błędów i w kilku miejscach bym trochę zmieniła stylistykę, ale to są drobiazgi Bardzo plastycznie, a jednocześnie bez kwiecistego, barokowego słownictwa ukazujesz scenerie. Jest to coś, nad czym sama wytrwale pracuję, nie zawsze z dobrymi efektami - przekazać maksimum treści przy pomocy minimum słów. Tekst czyta się "jednym tchem", a genialnym pomysłem jest motto umieszczone na początku każdego z podrozdziałów. Gratulacje i wyrazy szczerego podziwu dla Autora - trochę chyba wymagało to szukania i przemyślenia Bo wybór jest jak dla mnie bardzo trafny Chociaż przyznam szczerze - cytatu z Kaczmarskiego nie spodziewałam się w opowiadaniu, którego akcja dzieje się w Śródziemiu Ale w tym przypadku to zaskoczenie działa bardzo in plus dla tekstu
Bardzo dobrze wplecione dialogi we fragmenty narracyjne - wizytę Curunira u Dunlandczyków dosłownie widziałam, czytając tekst. W ogóle przebija z niego niezwykła siła odziaływania osobowości Curunira - bo np. czytając o wizycie Gandalfa, odbiera się Mithrandira dokładnie tak, jakim widzi go Saruman.
Wreszcie bardzo podoba mi się zakończenie, jest tak pełne pytań i refleksji. Bardzo przypadło mi do serca zdanie o tym, jak Frodo przykrywa ciało Curunira tkaniną, która już się nie mieni barwami. Natomiast przez to, że padły imiona Valarów, przypomniał mi się w tym momencie genialny tekst autorstwa Margaret Askew zatytułowany "Odrodzenie Curufinwe" - tekst jest o Feanorze, ale napisany w sposób zupełnie zaskakujący. Jakby ktoś był zainteresowany, mogę odgrzebać na dysku i podesłać.
Ok, a teraz trochę o tym, czego mi brakowało oraz z czym się nie do końca zgadzam. Nie czytałam zbyt wiele o Dunlandczykach, jednakże mimo wszystko, nie wyobrażałam sobie ich jako tak bardzo dzikich, brudnych i hmm... obleśnych Miałam w swoim życiu okazję być gościem w drewnianych, prymitywnych chałupach górali w Kaukazie - niektórzy z nich nie umieli nawet czytać. Byli zaniedbani, owszem, ale elementarna dbałość o czystość istniała Zresztą jest ona warunkiem przetrwania bez zakażenia chorobami.
Poza tym, czy taki zawszony Dunlandczyk zwróciłby uwagę na zapach konia, który według tekstu Tornene jest wręcz smrodem? Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie niewyczyszczonego i śmierdzącego rohańskiego wierzchowca. A wyczyszczony i zadbany koń nie śmierdzi, ale po prostu pachnie zwierzęciem, co mogę poświadczyć doświadczeniem, choć niewielkim ALe to jest tylko moja sugestia, aby tenże wątek przy okazji przemyśleć
Zasadniczo jednak brakuje mi jednej rzeczy, nie opisanej szczegółowo przez Tolkiena - pracy "naukowej" i zgłębiania wiedzy przez Curunira. Z jednej strony szukanie sojuszników, z drugiej wprowadzanie w błąd i oszukiwanie, a z trzeciej? Poszukiwania wiedzy, mądrości - tej, która pozwoliłaby zapanować nad całym Śródziemiem. Może by warto było i taki okruszek lembasa dorzucić?
Wybaczcie ten przydługi post, ale sama będąc autorem dzieł nie tylko literackich, wiem, ile radości Autorowi przynosi w miarę konstruktywna recenzja Mam niekromną trochę nadzieję, że moja takie zadanie właśnie spełnia
Pomógł: 24 razy Dołączył: 02 Mar 2004 Posty: 195 Skąd: Katowice
Wysłany: 05-04-2007, 00:16
Parę razy zabierałem się za odpowiedź w tym temacie, ale jakoś brakło czasu na rozwinięcie prostego "świetne teksty" w coś dłuższego.
Za czytanie Tharkûna zabierałem się dość długo. Gdy to zrobiłem, to wiedziałem, że następny okruszek będzie wart przeczytania. Ale gdy w końcu się pojawiły "Słowa i gesty", ściągnąłem je na dysk z założeniem, że nie mam czasu czytać, bo trza się uczyć do kolokwium. Gdy otworzyłem plik, by zerknąć tak mniej więcej o czym to jest i ile ma stron, to zanim się obejrzałem, dotarłem do końca. Tornene, Twój styl pisania jest świetny i oba opowiadania, choć tak różne, udały Ci się znakomicie.
Teraz bardziej szczegółowo, może zaczynając od "Słów i gestów". Muszę przyznać, że na wstępie nastawienie do tekstu poszło trochę w stronę minusa, przez informacje o słownictwie. Nie lubię nadmiernego rzucania przekleństwami. Nie żebym o to Cię już na wstępie oskarżał, ale jak przed czymś ostrzegasz, to pewnie masz powody. Ostatecznie jednak nie przesadziłeś. Bardzo spodobała mi się ta koncepcja rozpoczynania poszczególnych akapitów od podobnych zdań. Pomysłowe pokazanie przemian Sarumana. Ale zwróciłem uwagę na taki fakt, że na początku jest dobry Saruman, a zaraz potem zły Saruman. Jakoś tak nie ma nic pomiędzy, Curunír z dobrego gościa staje się nagle podłym złolem. Nie żeby to był jakiś błąd czy coś, ale po prostu jakoś tak zwróciłem na to uwagę. Twój opis Dunlandczyków również rozminął się trochę z moim wyobrażeniem o nich, ale w sumie nigdy nie starałem się go doprecyzować. Hmm... jakoś wykończyły mi się pomysły jakie kwestie jeszcze poruszyć. Więc przejdźmy do wcześniejszego dzieła.
"Tharkûn-aglâb" też jest bardzo przyjemny w czytaniu. Te krasnoludzkie rozmowy są takie... żywe. Można poznać tę rasę od innej niż zwykle strony. Wreszcie tekst o krasnoludach, które nie ścinają jednym cięciem dziesięciu orkowych łbów. No i wykończyły mi się pomysły co by jeszcze powiedzieć, bo chwalić mógłbym każde zdanie z osobna, a negatywnych stron tekstu nie uświadczyłem.
Gdybym miał wybierać, który tekst jest lepszy, to miałbym z tym problemy. Raz są to "Słowa i gesty", za traktowanie wyższych sprawach, a raz "Tharkûn-aglâb", za swojskość. Wszystko zależy w jakim nastroju jest czytający. I teraz nie wiem, czy chciałbym przeczytać więcej tekstów w stylu tego pierwszego, czy w stylu tego drugiego. A może pokażesz co jeszcze innego potrafisz? W każdym razie, czekam z niecierpliwością na dalsze okruszki.
_________________ Z niezerowym prawdopodobieństwem powyższy post zawiera więcej niż zero kłamstw.
Hobbit Pomogła: 65 razy Wiek: 37 Dołączyła: 20 Gru 2006 Posty: 289 Skąd: Moskwa
Wysłany: 05-04-2007, 08:40
Lord Ya napisał/a:
Ale zwróciłem uwagę na taki fakt, że na początku jest dobry Saruman, a zaraz potem zły Saruman.
Moim zdaniem, już w początku nie jest "dobry"... Tam już dzieje się w nim coś niedobrego - to można spostrzec przez jego gesty na przykład, gdyż są nieco nerwowe. To tylko słowa jego są piękne. Nie pamiętam, czy mówiłam już o tym Tornene, ale pierwszy kawałek wydaje mi się zwłaszcza umiejętnym, bo tam jak w kropelce wody odbija się to, co następuje.
A, no jeszcze bardzo podoba mi się, że jest "tło" - bo opowiadanie ma drugi plan, gdzie są Valinor, quenya, Fangorn, wszystka ta piękność Ardy, którą odrzucił Saruman, ale dla czytelnika ona jest, chociaż dla Curunira już tego nie ma...
Pomógł: 24 razy Dołączył: 02 Mar 2004 Posty: 195 Skąd: Katowice
Wysłany: 05-04-2007, 09:01
Hmm... nie zwróciłem na to uwagi. Przeczytałem pierwszy akapit jeszcze raz i przyznam, że dalej tego nie widzę. Jest tylko jedno zdanie o nerwowym spoglądaniu na ziemię. Jakoś nie widzę w tym zapowiedzi czegoś złego, ale może na mnie słowa Sarumana działają silniej niż jego gesty.
Swoją drogą, Hyalmo, wielkie brawa za to tłumaczenie na rosyjski. Co prawda nie umiem tego przeczytać, ale wygląda mi to na kawał dobrej roboty.
_________________ Z niezerowym prawdopodobieństwem powyższy post zawiera więcej niż zero kłamstw.
Hobbit Pomogła: 65 razy Wiek: 37 Dołączyła: 20 Gru 2006 Posty: 289 Skąd: Moskwa
Wysłany: 05-04-2007, 09:09
No tak, chodzi mi o tym nerwowem spoglądaniu i o tym, jak rzucił kwiaty. Chociaż nie wiem, może to ja przesadzam, ale widzę w jego zachowaniu coś niepokojącego.
Fela bið on Westwegum werum uncúðra,
wundra and wihta, wlitescéne land,
eardgeard ælfa and ésa bliss.
Lýt ǽnig wát hwylc his langoð síe
þám þe eftsíðes eldo getwǽfeð.
valhalla [Usunięty]
Wysłany: 05-04-2007, 09:17
Warto zwrócić uwagę, że już przy spotkaniu z Drzewcem szaty Sarumana lśniły wieloma barwami Wszystkie rozdziały odbieram jako opowiadające o Istarim, którego celem jest panowanie nad całym Śródziemiem.
Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 05-04-2007, 12:56
Kłaniam się w pas Wszystkim z osobna
Valhalla ma rację - może z jednej strony jest to dana każdemu człowiekowi dawka narcyzmu, ale krytyka wychodzi zawsze na dobre. Poza tym brak odezwu na czyjeś wypociny kaleczy stokrotnie bardziej, niż nawet najbardziej okrutna krytyka... Tak więc jeszcze raz wielkie dzięki wszystkim!
Nienor napisał/a:
Uwielbiam takie dopełnienia historii Śródziemia i domagam się więcej
Trzeci okruszek jest już gotowy. Wystarczy, że odbędzie drogę .txt--->.doc--->.pdf i znajdzie się w tym temacie. No i z pewnością namiesza, a skoro Lord Ya czeka na coś innego, co pokaże na co mnie jeszcze stać, to rzeknę, iż od początku ten okruszek miał być gorączkowy...
valhalla napisał/a:
genialnym pomysłem jest motto umieszczone na początku każdego z podrozdziałów. Gratulacje i wyrazy szczerego podziwu dla Autora - trochę chyba wymagało to szukania i przemyślenia
Właściwie od początku miałem odpowiedni cytat w głowie, gdy zaczynałem poszczególne części. Kaczmarskiego słowa są dla mnie bardzo entowe, a Wachtang od dawna siedział w mojej szufladzie i czekał na swoje wielkie chwile Z ostatnim mottem miałem problemy, ale w końcu się udało i odnalazłem...
valhalla napisał/a:
Zresztą jest ona warunkiem przetrwania bez zakażenia chorobami.
Możliwe, że przesadziłem z tymi smrodkami Ale kontrast między osobą wyprostowanego, odzianego schludnie Sarumana a sztandarowymi dzikimi w świecie Tolkiena pozwolił mi się zagalopować
valhalla napisał/a:
A wyczyszczony i zadbany koń nie śmierdzi, ale po prostu pachnie zwierzęciem, co mogę poświadczyć doświadczeniem, choć niewielkim ALe to jest tylko moja sugestia, aby tenże wątek przy okazji przemyśleć
Dla mnie zapach spoconego konia jest specyficzny i postawiłem na to, że skoro nienawidzą Rohirrimów, to i wszystkiego, co z nimi związane. Nienawiść przeniosła się z podmiotu na podmiot i wypaczyła ocenę obrazów, zapachów, smaków... Tutaj nawiązanie do słów Nietzschego.
valhalla napisał/a:
Może by warto było i taki okruszek lembasa dorzucić?
Tak, warto by. Na razie mam 2 inne pomysły w głowie. Jeśli utrzyma się tendencja, że kolejność zamysłów odpowiada kolejności realizacji, to przyjdzie nam na niego poczekać troszkę...
Lord Ya napisał/a:
Bardzo spodobała mi się ta koncepcja rozpoczynania poszczególnych akapitów od podobnych zdań. Pomysłowe pokazanie przemian Sarumana. Ale zwróciłem uwagę na taki fakt, że na początku jest dobry Saruman, a zaraz potem zły Saruman. Jakoś tak nie ma nic pomiędzy, Curunír z dobrego gościa staje się nagle podłym złolem. Nie żeby to był jakiś błąd czy coś, ale po prostu jakoś tak zwróciłem na to uwagę.
Muszę to przemyśleć. Chyba u mnie wyglądało to tak, że nie były to przemiany, bo on taki zawsze był - zmiennobarwny w zależności do sytuacji, wykorzystujący odpowiednie atuty, skomplikowany, skupiony na swym celu...
Hyalma napisał/a:
A, no jeszcze bardzo podoba mi się, że jest "tło" - bo opowiadanie ma drugi plan, gdzie są Valinor, quenya, Fangorn, wszystka ta piękność Ardy, którą odrzucił Saruman, ale dla czytelnika ona jest, chociaż dla Curunira już tego nie ma...
Cieszę się, że zwracasz na to uwagę Saruman od początku związany jest z tym uniwersum, choć właściwie jest na nie ślepy - język piękna traktuje jako narzędzie polityczne, a dar od Eru ma służyć zniewoleniu słabo cywilizowanych brutali...
Lord Ya napisał/a:
Swoją drogą, Hyalmo, wielkie brawa za to tłumaczenie na rosyjski. Co prawda nie umiem tego przeczytać, ale wygląda mi to na kawał dobrej roboty.
Tak Lordzie - tekst otrzymał mój atest najwyższej jakości!
Hyalma napisał/a:
i o tym, jak rzucił kwiaty.
Tak, w tym uzewnętrzniała się wg autora jego pogarda i obłuda - niszczenie kwitnącego życia dla odrobiny przyjemnego zapachu niedługo po tym, jak robił wszystko, by przypodobać się Fangornowi i mówił, mówił, zapewniał...
Tak więc za niedługo powinna wylądować w tym temacie Kołysanka, której nie dane mi było wyśpiewać.
Pozdrawiam
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Kłaniam się w pas Wszystkim z osobna
Valhalla ma rację - może z jednej strony jest to dana każdemu człowiekowi dawka narcyzmu, ale krytyka wychodzi zawsze na dobre. Poza tym brak odezwu na czyjeś wypociny kaleczy stokrotnie bardziej, niż nawet najbardziej okrutna krytyka... Tak więc jeszcze raz wielkie dzięki wszystkim!
Wybacz... Nie zauważyłam, że zamieszczasz "Okruszki", dopiero post Valhalli ściągnął moją uwagę.
I cóż odkryłam?
Ano jak w tytule - okruszki, a raczej dla mnie smakowite kąski, kawałeczki chleba o smaku innym niż ten, jaki jest pieczony w V Erze... Chleba, którego wystarcza naprawdę niewiele, by zaspokoić głód.
Kawałek kramu spod Samotnej Góry zachwycił mnie ciepłym światłem w podziemnych tunelach i krasnoludzkimi dziećmi o króciutkich jeszcze bródkach. Jest ciepłą gawędą z krainy, o której wiemy naprawdę niewiele. A tutaj staje się ona realna.
To wielka, naprawdę wielka zaleta, że bez drobiazgowych, szczegółowych opisów w tekście potrafisz, jako jego autor, wyczarować kompletny obraz i nastrój. Już wcześniej wspomniano o powiedzonkach krasnoludów (Czy ktoś zwrócił uwagę na słowa młodego sztygara? Że jest potomkiem "spalonych"?), o wyczuwalnym "drugim dnie" opowieści - Valinorze, Aulem... To dla mnie ogromne zalety - ten tekst jest ściśle związany ze Śródziemiem. Jak napisałam - to nie tyle lembas, co właśnie kram, podróżny chleb krasnoludów spod Góry.
Dodam jeszcze, że rozczuliły mnie opisy krasnoludzkich dzieci, a ściślej - ich wychowania. To, że choć są karcone za psucie urządzeń, dorośli ciepło myśla o ich skłonności do "majsterkowania". To, że opowiada się o goblinach, by powstrzymać je przed wycieczkami. I ta krasnoludzka dziewczynka odkładająca na miejsce klamki...
"Słowa i gesty" są zupełnie inne. Nie ma w ich ciepła tuneli Ereboru, blasku świec, pienistego piwa i zasłuchanych dzieci. Jest Istari-manipulator, precyzyjnie wygrywający swoimi słowami jednostronną przyjaźń i sojusz, który choć czuje tylko pogardę, nie pozwala by dało się ją odczuć w jego słowach. Ale gesty go zdradzają. Zgniecione i odrzucone kwiaty, otrzepywana szata... Opisy otoczenia niewątpliwie przefiltrowane przez jego sposób postrzegania - nędza Dunlandczyków, zaniedbanie Gandalfa...
Zwrot o "wielobarwnej szacie" powraca tu jak refren, aż do końca, gdy wszystkie talenty czarodzieja zostały przez niego zaprzepaszczone. Podoba mi się to, podobnie jak motta opisujące kolejne rozdziały.
Co mogę więcej napisać? Ano chyba tylko to, że mam ochotę zobaczyć trzeci "okruszek", jeszcze raz skosztować lembasów...
Czekam...
Wredźmin Niepospolity Pomógł: 48 razy Dołączył: 25 Sie 2005 Posty: 636
Wysłany: 05-04-2007, 19:59
Skoro tyle ważnych dla mnie słów tu padło, należy ładnie podziękować. Może nie jest to najwłaściwszy utwór w związku ze świętami, jakie nadeszły, ale no cóż...
Najbardziej postmodernistyczny z okruszków. Coś na temat prawdy, sprawiedliwości, miłości, wojny i kilku innych człowieczych spraw. Feeryczne, gorączkowe, nic nie warte słowa... Ciężkie w odbiorze są niejako sprawdzianem dla Was
_________________ "Los państwa zależy od armii... Lecz wy, wy wdeptaliście nasze sztandary w błoto.
Oto nadszedł czas: podnieście je i pokłońcie się im. Jeśli macie jeszcze sumienie!". A.I.D. 1917r.
Ostatnio zmieniony przez Tornene 10-04-2007, 20:29, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 24 razy Dołączył: 02 Mar 2004 Posty: 195 Skąd: Katowice
Wysłany: 05-04-2007, 21:02
Zanim powiem parę słów o "Kołysance", wrócę jeszcze do "Słów i gestów". Dochodzę do wniosku, że źle to zinterpretowałem. Zbyt mocno założyłem, że Saruman jednak kiedyś był biały, zarówno na szacie jak i na umyśle. Nie powiązałem tej mieniącej się barwami szaty, która pojawia się już w pierwszym akapicie, w którym według moich założeń jest to jeszcze Saruman Biały, z jego zwodniczym charakterem. A gest zerwania i odrzucenia kwiatów również źle zrozumiałem. Bo dalej myślałem, że to jeszcze dobry Saruman. Właściwie, to nawet aż tak bardzo nie zastanowiłem się nad znaczeniem tytułu. Hmm... teraz gdy to czytam, to te jego słowa na końcu pierwszego akapitu nawet jakoś inaczej brzmią.
"Kołysanka, której nie dane mi było zaśpiewać". Co mogę powiedzieć? Chciałbym powiedzieć, że to ciekawy tekst, świetny tekst, cokolwiek. Ale to nie pasowałby do niego. Nie dlatego, że to zły tekst. Nastrój tej kołysanki nie pozwala. Nawet nie jestem pewien, czy stosowne jest powiedzieć, że mi się bardzo podoba. Więc pozwól Tornene, że go nie skomentuję. Zostawię to komuś, kto lepiej zna się na doborze słów. Ograniczę się do stwierdzenia, że jestem pod wrażeniem. I że jedno zdanie szczególnie do mnie trafiło. "Tego zawsze się bałem, śmierci, o której nikt się nie dowie."
_________________ Z niezerowym prawdopodobieństwem powyższy post zawiera więcej niż zero kłamstw.
Żeby nie było, że wszyscy ściągają, prawie nikt nie czyta, a już zupełnie nikt nie chce się wypowiedzieć. Sam chciałeś, Tornene. (Dzisiaj na brak odzewu chyba już nie narzekasz? )
„Tharkun-aglâb” Smakowity wielce okruszek.
Podoba mi się i gawędziarski styl, i wszelkie dygresje, i różne drobne, a pyszne zdanka, soczyste powiedzonka oraz inne kąski, ogólny klimat i brodata smarkula z kolekcją klamek. Śliczna, wycyzelowana, błyskotka.
„Słowa i gesty”
O, to już zupełnie inna bajka. Poważniejsza, ciekawie ujęta i, co ważne, poza słowami zawiera także myśli. I jest bardzo przyjemna w czytaniu. O stronie merytorycznej opowiastki przedpiścy wypowiedzieli się gruntownie, mądrze i obszernie. Jedyne, czego można by się poprzyczepiać, to pewne maleńkie niedoszlifowania (niedoszlifowania, nie błędy) warsztatowe. IMHO, oczywiście.
Nie będę analizować całego tekstu, zdanie po zdaniu; podam tu tylko wybrane fragmenty dla zilustrowania:
Cytat:
Z ust jego wydobył się
głos starego człowieka, lecz było w nim coś nienaturalnego, jakaś bliżej nieokreślona moc.
Nie wiem, co tu jest nie tak, ale coś mnie tu drapie po oczach. Może się czepiam, może to kwestia gustu i smaku.
Cytat:
Przeszli niespiesznie spory kawałek lasu, tylko czasem przerywając rozmyślania współwędrowca.
Kto z nimi szedł?
Troszkę przeszkadza mi kwiecistość opisów. Nie chodzi o wizję, a tylko o to, jak została odziana w słowa. Te przymiotniki, po kilka przed każdym rzeczownikiem; same w sobie ładne, tylko ich za dużo. Może lepiej by było trochę je przerzedzić, a w zamian dopisać zdanie albo dwa?
W scenie z Dunlendingami: dialog byłby bardziej dynamiczny, gdyby ograniczyć trochę „didaskalia”. Niekoniecznie przemyślenia Curuníra, bo do niego ten styl pasuje, natomiast troszkę mnie razi dysonans między wypowiedziami dzikich górali, a wyszukanym opisem towarzyszących im działań.
No, tośmy się poczepiali. Ktoś musiał, żeby nie było Ci za słodko.
Ale przecież są tam i takie kawałki:
Cytat:
Nie zwiodą mnie twoje łachmany, podstępny szczurze. Rozumiem więcej, niźli ci się wydaje. Wróciłeś od tych małych, włochatych głupców - tak, myślisz, że nic nie wiem, że ich tajemnice znane są tylko tobie... Wiem też, że zaraz pojedziesz, wmawiając mi, że chcesz się spotkać z tym zdziecinniałym Radagastem. Dobre sobie! Z tym burym głupcem! Wiem, że jedziesz gnany wielkimi obawami. Wiem, że coś knujesz poza moimi plecami. Gdyby tak zajrzeć pod tę powłokę nędzarza, co bym zobaczył?
- Witaj przyjacielu. - odpowiedział Curunír.
No i niegłupie zakończenie, zostawiające czytelnika z otwartymi pytaniami do samodzielnej obróbki umysłowej. Ładne to i zaprasza do myślenia.
Jeśli chodzi o porównanie... Nie, porównywać nie będę. Styl i treść za bardzo mi się różnią. To jakby chcieć porównać smak malin i bigosu.
„Kołysanka, której nie dane mi było zaśpiewać”
Zabrakło mi słów. Wstrząsające. Wspaniałe. Brutalnie wyrywające z miłego spokoju sumienia. „Feeryczne, gorączkowe, nic niewarte słowa”, powiadasz? „Ciężkie w odbiorze”? To ja idę czytać drugi raz. A jak po tym nie zasnę, to trudno.
Ostatnio zmieniony przez Licho 05-04-2007, 22:44, w całości zmieniany 1 raz
valhalla [Usunięty]
Wysłany: 05-04-2007, 21:54
Recenzji czarnego tolkienisty porcja druga Tym razem "Tharkun-aglab".
Gdy przeczytałam motto, pomimo, iż jest to bardzo smutny fragment, uśmiechnęłam się. Uświadomiłam sobie, jak mało jest opowiadań o Dzieciach Aulego. Szorstkie w obyciu, brodate krasnoludy. O których raczej nie można powiedzieć, że są przystojne Spędzające większość życia ze wzrokiem utkwionym w kolejnej odkrytej żyle kruszcu lub w kawałku rozgrzanego do czerwoności żelaza na kowadle.
A tutaj czytam tekst, z niesamowitymi, pełnymi poczucia humoru i ciepła dialogami... i tak samo zaczynam momentalnie odbierać skalne siedziby krasnoludów - tętniące życiem, radością z niego i z tej niesamowitej harmonii pomiędzy materią Ardy a istotami, które ją chyba najbardziej ze wszystkich mieszkańców Ardy pokochały.
Brodate dziewczynki krasnoludzkie, brodate w ogóle dzieci, które z zapałem słuchają opowieści o Azaghalu - niesamowita scena, a jednocześnie tak bardzo realistyczna.
Ale szczególnie zainteresował mnie wywód na temat krasnoludzkiego piwa Szczególnie, że coś mi się przypomniało i mam w tej kwestii pytanie do szanownego Autora - co krasnoludowie wiedzą na temat zjawiska, jakie niekiedy wykazuje tenże trunek? Mam na myśli jego odnawialność (w skali kufla lub beczki - to już jest inna kwestia), o której nota bene hobbici potrafią dyskutować bardzo długo
Nie mówiąc o tym, że wygląd goblina nabrał dla mnie zupełnie innego wymiaru
Tak, Tornene, jest to jeden z Twoich najbardziej udanych tekstów - pisz takich więcej, dobrze? Bardzo, bardzo proszę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum